Przedziwne covery tu wybieramy. Zdawałoby się idealne w ustach męskich, nabierają zupełnie innego wydźwięku w kobiecych. Przedświąteczna ballada Dana Fogelberga z 1981 roku w wykonaniu Jeni Fleming z 2008 roku nie stała się przebojem, choć wcześniej Fogelberg uczynił z niej swoją wizytówkę. Być może dlatego, że opowiedział jak najbardziej prawdziwą historię.
Jeni śpiewa najchętniej jazzowe standardy ze swym combo, ale nie unika popowych klasyków.
(Z pomocą Wioletty Bar)