Książek jest wiele, a czasu tak mało. Musimy więc w jakiś sposób wybrać, po którą sięgniemy, a to okładki (oraz grzbiety) widzimy jako pierwsze. Czy jest więc coś złego w ocenianiu książek po okładkach? I czy okładki można nazwać dziełami sztuki?
Książek jest wiele, a czasu tak mało. Musimy więc w jakiś sposób wybrać, po którą sięgniemy, a to okładki (oraz grzbiety) widzimy jako pierwsze. Czy jest więc coś złego w ocenianiu książek po okładkach? I czy okładki można nazwać dziełami sztuki?