Tym razem zrobiłyśmy Marcie wolne i jednego mózga wymieniłyśmy na drugiego, w dodatku takiego z papierami psychologa. Czy ten psycholog taki straszny jak go malują? I dlaczego są rodzice, którzy na samą wzmiankę o spotkaniu z nim dostają wysypki na całym ciele? Czy walczymy ze sobą czy o dobro wspólne-dziecko?Zapraszam do przesłuchania naszego odcinka :)