Za dużo myśli zaczepianie we mnie budzi. Chwilami, od drobnego ukąszenia rozpala się w mojej głowie gorączka języka, rozpoczyna się przemarsz racji, interpretacji, mów. Odczuwam już tylko tę maszynę, napędzającą samą siebie, tę nigdy nie milknącą katarynkę, której korbą obraca, chwiejąc się, anonimowy podcaster, i która nigdy nie milknie. Kiedy tylko wytworzę w sobie przypadkiem „udane” zdanie (wierzę, że odkryłem w nim właściwy wyraz prawdy), staje się ono formułą, którą powtarzam współmiernie do uspokojenia, jakie mi przynosi (znaleźć właściwe słowo to wpaść w euforię); przeżuwam je wciąż na nowo, żywię się nim. Rozwijam, zwijam, tkam zaczepną osłonę, zaczynam wciąż od nowa. ~Roland Zaczeps
Bawmy się!