
Sign up to save your podcasts
Or


Chinasky jak zwykle chla na umór, wali w maszynę do pisania, jakby świat miał się zaraz skończyć, i... wypada z obiegu? Tak przynajmniej twierdzi jego agent, Marty. Ale Marty nie jest w ciemię bity i ma dla Hanka propozycję, która otworzy go na nowe czasy. Całość skończy się iście metafizyczną rozpierduchą.
By Marcin TarskiChinasky jak zwykle chla na umór, wali w maszynę do pisania, jakby świat miał się zaraz skończyć, i... wypada z obiegu? Tak przynajmniej twierdzi jego agent, Marty. Ale Marty nie jest w ciemię bity i ma dla Hanka propozycję, która otworzy go na nowe czasy. Całość skończy się iście metafizyczną rozpierduchą.