Mimo czterdziestki i siwych włosów są dni, kiedy wciąż czujemy się dziewczynami. Ale są też takie, kiedy jesteśmy po prostu babami. Bo młodość to chyba nie tylko wiek, ale też ciekawość, otwartość lub nieprzejmowanie się tym, że coś jest już „nie dla nas”. Rozmawiamy o tym czy można chodzić na boska, o siedzeniu na trawie w parku, jednym piwku i przebieraniu się. I o tym, że czasem lepiej coś zrobić, niż później żałować. Bo za dwadzieścia lat całkiem możliwe, że właśnie o dzisiejszych czasach będziemy mówić: „Ale wtedy byłyśmy młode!”.