Opowiadanie SF
- Co za łobuzy! – wykrzyknęła Yanka, przeglądając wiadomości.
Z wściekłością uniosła rękę sponad tabletu leżącego, na kolanach. Zgięła palce, by pochwycić złodziei, nie bacząc na ich wirtualne istnienie. Pochyliła się w stronę sąsiada. Tanaka siedział nieruchomo niby posążek Buddy. Oburzona brakiem jego reakcji, otworzyła usta, by mu wytknąć obojętność.