"Justyna, nieodrodna wnuczka swojej babki po kądzieli, zmarszczyła brwi. - Co pan ma na myśli? - spytała już zupełnie lodowato. Zięć antykwariusza gdzieś w głębi duszy przestraszył się pięknej młodej damy, z której nagle, nie wiadomo jakim sposobem, wyjrzała straszliwa megiera."