W drugi dzień świąt 2003 roku taksówkarz Józef Jochem odebrał telefon o 18. Dzwoniła Patrycja stała klientka taksówkarza. Osiemnastolatka, chciała zamówić kurs, ale z powodu świąt nie było to na rękę dla rydułtowskiego kierowcy. Józef odmówił, ale dziewczyna naciskała, że musi przewieźć telewizor i może dopłacić. Taksówkarz zgodził się, ale nie mógł przypuszczać, ze dziewczyna może mu wyrządzić jakąkolwiek krzywdę.