Wakacje na Majorce miały być jak z Instagrama – turkusowa woda, palemki, drink z parasolką. A wyszło… 40 stopni w cieniu i myśl: „Serio, po co ja tu przyleciałam, skoro w sumie lubię chłodek?”. I tak sobie pomyślałam, że dokładnie tak samo działają aplikacje randkowe. Najpierw wyobrażamy sobie, że to będzie cudowna przygoda życia, a potem jesteśmy źli, że „nic tu nie działa”. Albo jeszcze lepiej – tworzymy w głowie idealny obraz kogoś po opisie i zdjęciu… a w realu przychodzi zderzenie z rzeczywistością.