"Nie ma muzyki na martwej planecie" - to hasło członków ruchu Music Declares Emergency, którzy jednoczą siły w działaniach, związanych z ochroną planety. - Chcemy mówić głośno o kryzysie klimatycznym i ekologicznym. Mamy świadomość, że również jako branża muzyczna wpływamy na środowisko. Możemy tak planować nasze poczynania, by generowały one mniejszy ślad węglowy - mówi Misia Furtak, która prowadzi polski oddział Music Declares Emergency. Organizacja działa w wielu krajach na całym świecie, a powstała w Wielkiej Brytanii.