Wracam po dłuższej nieobecności – bo jak to mówią, szewc bez butów chodzi… a ja ostatnio byłam szewcem w grypie. Grypa dała mi popalić, tenis pokazał, że nie wszystko jest takie „proste”, a bańki informacyjne okazały się całkiem wygodnym więzieniem.
W tym odcinku rozmawiamy o tym, jak planować… bez planu, robić nowe rzeczy z lekkim poślizgiem.