Rozmowy kontrolowane, rozmowy kontrolowane.
Tak było kiedyś. Służby prowadziły nasłuch na kablach telefonicznych, co pozwalało im wsłuchiwać się w rozmowy pomiędzy ludźmi. Wymagało to zespołu szpiegów i często długej, mozolnej pracy. Teraz już nikt nie musi się włamywać i podrzucać nam pluskwy. Sami chętnie je kupujemy, często za spore pieniądze.
Nawet tybetańscy mnisi są użytkownikami smartfonów. Małych komputerów, które stale mamy przy sobie. Komputerów wyposażonych w mikrofony i kamery, nad którymi nie mamy kontroli.