Przyszła do mnie ostatnio odwiedzić grupa reklamująca Boga i odwiedziająca domy. I nie byli to Świadkowie Jehowy. Chociaż coś tam wspólnego z nimi mieli. Ale ważniejsze jest to, czego nie mieli, a to była ważna rzecz. Przynajmniej dla mnie. I chyba dla Jezusa też.
To mi uświadomiło, że grupy chrześcijan można by podzielić na trzy kategorie: kościoły wiary, kościoły nadziei i kościoły miłości. Ja wiem, że to uproszczone, ale przydatne. Bo daje do myślenia, a o to mi przede wszystkim w tym programie chodzi: żeby pomyśleć samemu i samemu decydować.