Gdyby "trzymała się" instrumentu pierwszego wyboru, to prawdopodobnie byłaby dziś flecistką w orkiestrze. - Roznosiła mnie energia, więc nie chciałam "utknąć" w jednym miejscu. Paradoks polega na tym, że wybrałam perkusję, więc koniec końców i tak siedzę w miejscu - śmieje się Wiktoria Jakubowska. Kiedyś ktoś nazwał ją "perkusistką gwiazd", z czego śmieje się do dziś, ale przyznaje, że ma to szczęście, że pracuje z uznanymi artystkami i artystami. - Kasia Lins, Ofelia, Paulina Przybysz, Ralph Kaminski to są muzycy doceniani przez publiczność i krytyków, ale to także ludzie, z których przekonaniami jest mi po drodze - przyznaje.