
Sign up to save your podcasts
Or


Znów to robimy! Ponownie otwieramy przed Wami nasze serca. Po serii odcinków, w których poruszałyśmy wiele trudnych tematów, pora na coś luźniejszego. Tym razem zdradzamy kilka pikantnych szczegółów, sięgamy pamięcią do czasów, kiedy się jeszcze nie znałyśmy, a nawet wybiegamy w przyszłość. Dziś odpowiadamy na pytania. Możesz dołączyć do zabawy i też je sobie zadać. Akademia Płodności od kulis – zaczynamy!
1. Gdzie byłyśmy pięć lat temu?
Zosia: Brr! Zimno mi. Boże, zimno mi!
Cześć, tu Ania i Zosia. Wspólnie tworzymy Akademię Płodności, w której towarzyszymy parom starającym się o dziecko.
Z: Uuu! Co za changes! Ania nie może mi patrzeć w oczy, jak to mówi, bo się rozprasza.
Z: Dzisiaj będą pytania, na które musimy poodpowiadać. Już się cieszę. Dobrze, która pierwsza?
A: Co ty mówisz?!
Z: Zły czas w życiu. Ale gdybym mogła z tym Zosinem usiąść…
Z: Dobrze, a Aniusia – co by sobie powiedziała sprzed pięciu lat?
Z: To teraz ja mam do Ciebie pytanie i Ty zaczynasz pierwsza odpowiadać. Gdybyś w takim razie spotkała siebie sprzed roku, to co byś sobie powiedziała?
A: A czy Zosia by w to uwierzyła?
Jak sobie zdaję z tego sprawę, to już nie jest takim strachem na zasadzie: „O Boże, bo zaraz kogoś zabraknie”, chociaż często się tego boję, tylko bardzo chciałabym się cieszyć chwilą. I jakbym to wtedy zrozumiała, to byłoby super. Ładowałabym się w te relacje z najbliższymi w pełni. Takie 100% Zosi dla tych ludzi. A nie Zosia, która niby je ten sernik, ale głowa trochę w telefonie. To bym sobie na pewno powiedziała.
A: Dobra, kolejne pytanie. Ja zadaję Tobie?
Z: Będziemy. I jeszcze ta cholerna pandemia. Zapisałyśmy się z Anią na ćwiczenia, ale bardzo prosimy o Wasze zaciśnięte kciuki, bo potrzeba ich wiele. To się dopiero wydarzy, więc nie mogę o tym powiedzieć, bo to jeszcze nie są moje dobre nawyki. Liczę na to, że będziemy mogły nagrać taki podcast, w którym powiem, że chodzę na gym, mam swoje leginsy, buty i paraduję w tym na pilatesie.
A: No! Pięknie Ci idzie.
Na przykład udało mi się to, aby podczas jazdy samochodem, nie rozkminiać czegoś i się nie nakręcać, bo wiem, jak stres wpływa na poszczególne układy i jak działają wszystkie mechanizmy. Pozwoliło mi to zrozumieć, co sobie przez to robię, a to nie jest takie oczywiste, że wyobrażam sobie złe rzeczy, cały czas o nich myślę i się stresuję. Staram się skupiać na drodze, na oddechu, na tym, co czuję. To jest bardzo trudne, ale wierzę, że pozwala to zachować dobrostan. Oto moje dobre nawyki, z którymi chciałabym działać w dalszych miesiącach. Zachęcam do poczytania sobie czegoś na ten temat.
Z: Czy teraz ja zadaję pytanie?
A: Tak. Ostatnie tygodnie były bardzo intensywne. Pracujemy normalnie od ósmej do szesnastej, ale częściej spotykamy się w biurze, bo zazwyczaj korzystałyśmy z home office. Dlatego teraz mamy takie wrażenie.
Z: Właśnie chciałam powiedzieć, że kocham ludzi, z którymi jem. Jak umawiamy się na jedzenie i rozmawiamy o tym, że pojedziemy na śniadanie do Krafta i każdy rozkminia, co weźmie, a jakie to dobre, czy dasz spróbować. Lubię ludzi, z którymi jem coś dobrego. Pamiętasz, jak byłyśmy na śniadaniu w Krafcie przed jakimś wyjazdem, chyba w Bieszczady? Boże, jaki to był piękny czas! Zero pandemii.
A: No nie ja, ja nie umiałam jeździć.
Z: To ja przewrotnie… Chociaż teraz znowu mi pociśniesz o tej uważności. Czy jest coś takiego, że w trakcie robienia tego czegoś tracisz poczucie czasu?
Z: Po jednym pytaniu i koniec – tak zarządzam.
Z: Stara z dobrym kalibrem wyjechała na koniec, dzięki. Całe szczęście – za coraz więcej rzeczy, ale ciągle się tego uczę, bo raczej o wiele łatwiej jest mi zauważać swoje wady niż zalety i nad tym też trzeba stale pracować. Ale wydaje mi się, że super we mnie jest to, że jak już kogoś pokocham, to tak na całego. Jak mam miłość do ludzi, to tak jesteś już mój, cały człowieku. I naprawdę mnie obchodzi, co jest dla Ciebie ważne i dla mnie to też takim się automatycznie staje i staram się podążać za Twoim serduszkiem.
Z: A co jest Twoim, misiaczku, kochaniem najbardziej?
Z: Pytanie ode mnie na koniec. Czy jest coś takiego z przeszłości i przyszłości, co chciałabyś dziś wiedzieć? Jakbyś mogła tak wybiec w przyszłość i nieważne, czy miałoby to być jutro, za pięć lat czy za dwadzieścia. Masz coś takiego, co dzisiaj chciałabyś wiedzieć?
Wolałabym tego nie wiedzieć, tylko codziennie starać się pielęgnować te relacje. Nie chciałabym poznać czegoś konkretnego z przyszłości, ale mam takie rozkminki egzystencjonalne, co robić ze swoim życiem, czy np. zakładać Akademię, czy iść do korporacji. Chciałabym, aby jedna z tych dróg podświetliła się na zielono. Nie wiem, co mnie tam czeka, ale wiem już, że to jest lepsza decyzja. Tam będzie właśnie ta bardziej zielona trawa. Tak bym chciała. Ale nie żaden konkret na zasadzie – wyniki totolotka zrozumiesz 16.12.2021, obstawię i będę milionerem. Chciałabym, aby mi się podświetlały drogi. Ta na czerwono, ta na zielono. Bez konkretów, to jest po prostu fajniejsze.
A: Okej, rozumiem. Faktycznie, taka zielona dróżka byłaby spoko.
A: Wydaje nam się, że były trudne, więc dziś Akademia Płodności od kulis.
____
Artykuł #030 – Akademia Płodności od kulis – challenge pochodzi z serwisu Akademia płodności.
By Akademia PłodnościZnów to robimy! Ponownie otwieramy przed Wami nasze serca. Po serii odcinków, w których poruszałyśmy wiele trudnych tematów, pora na coś luźniejszego. Tym razem zdradzamy kilka pikantnych szczegółów, sięgamy pamięcią do czasów, kiedy się jeszcze nie znałyśmy, a nawet wybiegamy w przyszłość. Dziś odpowiadamy na pytania. Możesz dołączyć do zabawy i też je sobie zadać. Akademia Płodności od kulis – zaczynamy!
1. Gdzie byłyśmy pięć lat temu?
Zosia: Brr! Zimno mi. Boże, zimno mi!
Cześć, tu Ania i Zosia. Wspólnie tworzymy Akademię Płodności, w której towarzyszymy parom starającym się o dziecko.
Z: Uuu! Co za changes! Ania nie może mi patrzeć w oczy, jak to mówi, bo się rozprasza.
Z: Dzisiaj będą pytania, na które musimy poodpowiadać. Już się cieszę. Dobrze, która pierwsza?
A: Co ty mówisz?!
Z: Zły czas w życiu. Ale gdybym mogła z tym Zosinem usiąść…
Z: Dobrze, a Aniusia – co by sobie powiedziała sprzed pięciu lat?
Z: To teraz ja mam do Ciebie pytanie i Ty zaczynasz pierwsza odpowiadać. Gdybyś w takim razie spotkała siebie sprzed roku, to co byś sobie powiedziała?
A: A czy Zosia by w to uwierzyła?
Jak sobie zdaję z tego sprawę, to już nie jest takim strachem na zasadzie: „O Boże, bo zaraz kogoś zabraknie”, chociaż często się tego boję, tylko bardzo chciałabym się cieszyć chwilą. I jakbym to wtedy zrozumiała, to byłoby super. Ładowałabym się w te relacje z najbliższymi w pełni. Takie 100% Zosi dla tych ludzi. A nie Zosia, która niby je ten sernik, ale głowa trochę w telefonie. To bym sobie na pewno powiedziała.
A: Dobra, kolejne pytanie. Ja zadaję Tobie?
Z: Będziemy. I jeszcze ta cholerna pandemia. Zapisałyśmy się z Anią na ćwiczenia, ale bardzo prosimy o Wasze zaciśnięte kciuki, bo potrzeba ich wiele. To się dopiero wydarzy, więc nie mogę o tym powiedzieć, bo to jeszcze nie są moje dobre nawyki. Liczę na to, że będziemy mogły nagrać taki podcast, w którym powiem, że chodzę na gym, mam swoje leginsy, buty i paraduję w tym na pilatesie.
A: No! Pięknie Ci idzie.
Na przykład udało mi się to, aby podczas jazdy samochodem, nie rozkminiać czegoś i się nie nakręcać, bo wiem, jak stres wpływa na poszczególne układy i jak działają wszystkie mechanizmy. Pozwoliło mi to zrozumieć, co sobie przez to robię, a to nie jest takie oczywiste, że wyobrażam sobie złe rzeczy, cały czas o nich myślę i się stresuję. Staram się skupiać na drodze, na oddechu, na tym, co czuję. To jest bardzo trudne, ale wierzę, że pozwala to zachować dobrostan. Oto moje dobre nawyki, z którymi chciałabym działać w dalszych miesiącach. Zachęcam do poczytania sobie czegoś na ten temat.
Z: Czy teraz ja zadaję pytanie?
A: Tak. Ostatnie tygodnie były bardzo intensywne. Pracujemy normalnie od ósmej do szesnastej, ale częściej spotykamy się w biurze, bo zazwyczaj korzystałyśmy z home office. Dlatego teraz mamy takie wrażenie.
Z: Właśnie chciałam powiedzieć, że kocham ludzi, z którymi jem. Jak umawiamy się na jedzenie i rozmawiamy o tym, że pojedziemy na śniadanie do Krafta i każdy rozkminia, co weźmie, a jakie to dobre, czy dasz spróbować. Lubię ludzi, z którymi jem coś dobrego. Pamiętasz, jak byłyśmy na śniadaniu w Krafcie przed jakimś wyjazdem, chyba w Bieszczady? Boże, jaki to był piękny czas! Zero pandemii.
A: No nie ja, ja nie umiałam jeździć.
Z: To ja przewrotnie… Chociaż teraz znowu mi pociśniesz o tej uważności. Czy jest coś takiego, że w trakcie robienia tego czegoś tracisz poczucie czasu?
Z: Po jednym pytaniu i koniec – tak zarządzam.
Z: Stara z dobrym kalibrem wyjechała na koniec, dzięki. Całe szczęście – za coraz więcej rzeczy, ale ciągle się tego uczę, bo raczej o wiele łatwiej jest mi zauważać swoje wady niż zalety i nad tym też trzeba stale pracować. Ale wydaje mi się, że super we mnie jest to, że jak już kogoś pokocham, to tak na całego. Jak mam miłość do ludzi, to tak jesteś już mój, cały człowieku. I naprawdę mnie obchodzi, co jest dla Ciebie ważne i dla mnie to też takim się automatycznie staje i staram się podążać za Twoim serduszkiem.
Z: A co jest Twoim, misiaczku, kochaniem najbardziej?
Z: Pytanie ode mnie na koniec. Czy jest coś takiego z przeszłości i przyszłości, co chciałabyś dziś wiedzieć? Jakbyś mogła tak wybiec w przyszłość i nieważne, czy miałoby to być jutro, za pięć lat czy za dwadzieścia. Masz coś takiego, co dzisiaj chciałabyś wiedzieć?
Wolałabym tego nie wiedzieć, tylko codziennie starać się pielęgnować te relacje. Nie chciałabym poznać czegoś konkretnego z przyszłości, ale mam takie rozkminki egzystencjonalne, co robić ze swoim życiem, czy np. zakładać Akademię, czy iść do korporacji. Chciałabym, aby jedna z tych dróg podświetliła się na zielono. Nie wiem, co mnie tam czeka, ale wiem już, że to jest lepsza decyzja. Tam będzie właśnie ta bardziej zielona trawa. Tak bym chciała. Ale nie żaden konkret na zasadzie – wyniki totolotka zrozumiesz 16.12.2021, obstawię i będę milionerem. Chciałabym, aby mi się podświetlały drogi. Ta na czerwono, ta na zielono. Bez konkretów, to jest po prostu fajniejsze.
A: Okej, rozumiem. Faktycznie, taka zielona dróżka byłaby spoko.
A: Wydaje nam się, że były trudne, więc dziś Akademia Płodności od kulis.
____
Artykuł #030 – Akademia Płodności od kulis – challenge pochodzi z serwisu Akademia płodności.