
Sign up to save your podcasts
Or


W tym odcinku oddajemy głos Magdzie i Ani – naszym czytelniczkom. To ich wiadomości szczególnie zapadły nam w pamięć spośród setek innych, jakie trafiają do naszych skrzynek. Dlaczego akurat te? Posłuchajcie, dlaczego chcemy się nimi podzielić.
Zosia: Dobrze, w takim razie wstępik proszę bardzo mi pocisnąć.
Cześć, tu Ania i Zosia. Wspólnie tworzymy Akademię Płodności, w której towarzyszymy parom starającym się o dziecko.
Z.: Hello, hello! Dzisiaj na majkach my, ale tak naprawdę – Wy. Dziś będziemy czytać Wasze wiadomości, tak?
Z.: Ania będzie wam czytała wiersz, ale on jest klimatyczny, zostawimy go sobie na koniec, a ja dzisiaj chcę rozpocząć ten podcast od wiadomości, którą dostałyśmy już jakiś czas temu od Ani. To był grudzień, pamiętam, że obsługiwałam wtedy skrzynkę i że na naszym Instagramie viralowały filmy o tym, czego nie mówić osobie starającej się o dziecko, bo może to w nią uderzyć i bywa to bardzo bolesne. Spędziłam wtedy na tej skrzynce masę czasu, bo to był popularny temat. Dziękujemy Wam też bardzo za wszystkie udostępnienia, bo to dzięki Wam jesteśmy w stanie szerzyć informację o tym, co robić albo czego nie robić.
Jedną z wielu wiadomości była właśnie ta od Ani. Ania pozwoliła mi ją odczytać, więc teraz to właśnie zrobię.
Cześć, dziewczyny! Nie sądziłam, że kiedykolwiek jeszcze napiszę do Was prywatnie. Widziałam dzisiejszy filmik i chyba coś we mnie pękło. Dużo mówi się o tym, czego nie powinno się mówić, uczula innych, lecz tak myślę, że dużo takich spraw w sumie zależy od nas samych. Mówię to ja – pięcioletnia staraczka. Mnie te pięć lat uświadomiło, że ustalenie własnych granic bardzo wiele ułatwia. Kiedyś wszystko brałam na klatę. Uśmiechałam się do brzydkich tekstów bądź pozwalałam na niewybredne uwagi. Wymagałam od siebie radości, entuzjazmu, cierpliwości i zawsze zrozumienia – „przecież to dziadek”, „przecież oni nie wiedzą”, „przecież starsi nie zrozumieją”. I trochę w tym prawdy jest, lecz ja im mogę powiedzieć, że przekraczają jakąś granicę, że robią mi przykrość, tylko po to, aby zwrócili na to uwagę.
Po tych pięciu latach stwierdzam, że brałam na siebie za dużo. Że wystarczyło grzecznie zwrócić uwagę i powiedzieć „Bolą mnie takie żarty” bądź „Sprawiłeś mi przykrość”. I gwarantuję, że 90% ludzi zrozumie. Świata nie zbawimy, lecz możemy samym sobie pomóc jakoś w nim dobrze, przyjemnie i – co najważniejsze – na własnych zasadach funkcjonować. Dziś jestem już na innym etapie i do nowej drogi stosuję zasadę: nie zwierzam się, lecz nie pozwalam innym słownie mnie ranić. Mówię otwarcie, lecz grzecznie. Bo siłę do tej walki każda z nas ma w sobie. I głęboko w to wierzę, że za te pięć lat nowe, wieloletnie staraczki będą miały więcej odwagi o walkę o swoją psychikę, a ludzie – więcej uważności i delikatności na innych, bo po prostu będziemy o sobie nawzajem wiedzieć. U nas to przynosi plony, szczególnie w nas samych.
My już swoją przygodę kończymy. W inny sposób zostaniemy rodzicami. Wam dziękuję, że przez te kilka lat – w sumie Waszych początków – byłam staraczką korzystającą z e-booków czy konferencji. Działajcie, laski, prężnie i nie zwalniajcie, bo kawał roboty robicie. Powodzenia!
Zostałam z tą wiadomością, odpisywałam na inne, ale ciągle to, co napisała Ania, do mnie wracało. Ciągle, ciągle, ciągle! Zastanawiałam się, co mam z tym w ogóle zrobić, bo to jest niesamowite. Odpisałam Ani tak:
Aniu, wiesz co, tu Zosin. Siedzę i czytam dziś tyle wiadomości od Was. Odpisuję, trochę popłaczę, odetchnę i znowu odpisuję, ale Twoja wiadomość ciągle brzęczy mi w głowie. Przeczytałam ją już kilka godzin temu i zostałam z jej treścią na jakiś czas i nie mogę o niej zapomnieć. A wiesz dlaczego? Bo jest tak totalnie inna niż wszystkie. Dojrzałość i przepracowanie tematu, świadomość siebie, suwerenność i granice – to taka kobieta napisała właśnie. I powiem Ci, że strasznie mi to zaimponowało – serio. Ja dochodziłam do tego latami na terapii. Brawo, Ania. Jestem pełna podziwu, serio. I tak sobie myślę, czy zgodziłabyś się, żebym kiedyś odczytała anonimowo jej treść. Może na jakimś podcaście, może tu na Instagramie – nie wiem. Ale mam poczucie, że powinno się to rozejść trochę szerzej, niż tylko zamknąć w czeluściach tej naszej skrzynki.
I Ania odpisuje:
Ja pisałam ją właśnie po to, aby dać siłę całej reszcie. Mnie brakowało tego, aby ktoś mi powiedział, że mam prawo do złego samopoczucia, że mam prawo płakać, siedzieć w kątku z bliskimi, lecz bez presji grania pierwszych skrzypiec. Bo my, dziewczyny, mamy do tego prawo. I to jest uwalniające. No i czasem szczera, lekka uwaga otwiera tak bardzo oczy innym. Bo oni nie chcą źle, bo ta niepłodność wzrasta tragicznie teraz, a pokolenie naszych rodziców, a co dopiero dziadków, o niej tyle nie słyszało. Jak usłyszą, to zrozumieją i otoczą – jak nie słowem wsparcia, to modlitwą. Ja w to wierzę, bo w sumie to widzę. Zosiu, jeśli ta wiadomość miałaby dodać odwagi i polepszyć świadomość choć jednej z dziewczyn, to czytaj.
I zostawiam Was dzisiaj z tym, co napisała Ania, bo uważam, że to bardzo ważne. Na mnie zrobiło to wielkie wrażenie. Widać, że to jest pięć lat ciężkiej pracy nad sobą i czerpcie z tego, co napisała Ania, garściami dla siebie.
A.: Bardzo dziękujemy za to, Aniu, jeszcze ja się tu odezwę. To jest piękne, co napisałaś. Jestem Ci również bardzo wdzięczna. Chciałybyśmy też przeczytać wiadomość od Magdy z Jaworzna, która na naszą skrzynkę mailową wysłała coś, co również tak mocno zapisało się w naszej pamięci. Jest to zbiór wierszy. Przesłała nam go w maju. Również zapytałyśmy, czy możemy go przeczytać, ponieważ jest piękny. Zacznę od wiadomości poprzedzającej wiersze:
(…) Tymczasem przesyłam zrodzony z bólu, ale też nadziei, zbiór wierszy mojego autorstwa. Może komuś przyniesie otuchę, doda sił. Ja wypłakałam już chyba wszystkie łzy i dlatego teraz boleść uchodzi ze mnie w formie poezji. Jednocześnie wciąż walczę i trzymam kciuki za wszystkie staraczki, a Wam życzę wytrwałości w tym, co robicie.
Nie udało się kochanie
Zaszło już słońce i ludzie śpią w domach
Powietrza nabieram i głośno wołam
Lecz serce moje trzymasz w swych dłoniach
A.: Magdo, bardzo Ci dziękujemy za te piękne słowa i przekazane nam ujście Twoich emocji, które mogłyśmy tutaj pokazać innym staraczkom. Część wierszy przesłanych przez Magdę przeczytamy w kolejnych podcastach. Dziękujemy za odsłuchanie tego odcinka. Dziękujemy każdej osobie, która pisze do nas wiadomości. Są dla nas też bardzo pouczające. Dziękujemy dziewczynom, że zechciały podzielić się tym wszystkim.
Z.: I dziękujemy ich spojrzeniu, tak innemu od wszystkich. W sumie każde jest inne, więc to jest w ogóle super, że wspólnie możemy tworzyć Akademię, edukować dalej i pokazywać różne wizje na to, w jakim miejscu się znajdujemy i co możemy z tego wyciągnąć dla siebie i co możemy z tym zrobić. Ściskamy Was mocno! Życzymy Wam dobrego weekendu i słyszymy się we wtoreczek.
DIETY https://sklep.akademiaplodnosci.pl/
Artykuł #065 – Wiadomości i wiersze od Was pochodzi z serwisu Akademia płodności.
By Akademia PłodnościW tym odcinku oddajemy głos Magdzie i Ani – naszym czytelniczkom. To ich wiadomości szczególnie zapadły nam w pamięć spośród setek innych, jakie trafiają do naszych skrzynek. Dlaczego akurat te? Posłuchajcie, dlaczego chcemy się nimi podzielić.
Zosia: Dobrze, w takim razie wstępik proszę bardzo mi pocisnąć.
Cześć, tu Ania i Zosia. Wspólnie tworzymy Akademię Płodności, w której towarzyszymy parom starającym się o dziecko.
Z.: Hello, hello! Dzisiaj na majkach my, ale tak naprawdę – Wy. Dziś będziemy czytać Wasze wiadomości, tak?
Z.: Ania będzie wam czytała wiersz, ale on jest klimatyczny, zostawimy go sobie na koniec, a ja dzisiaj chcę rozpocząć ten podcast od wiadomości, którą dostałyśmy już jakiś czas temu od Ani. To był grudzień, pamiętam, że obsługiwałam wtedy skrzynkę i że na naszym Instagramie viralowały filmy o tym, czego nie mówić osobie starającej się o dziecko, bo może to w nią uderzyć i bywa to bardzo bolesne. Spędziłam wtedy na tej skrzynce masę czasu, bo to był popularny temat. Dziękujemy Wam też bardzo za wszystkie udostępnienia, bo to dzięki Wam jesteśmy w stanie szerzyć informację o tym, co robić albo czego nie robić.
Jedną z wielu wiadomości była właśnie ta od Ani. Ania pozwoliła mi ją odczytać, więc teraz to właśnie zrobię.
Cześć, dziewczyny! Nie sądziłam, że kiedykolwiek jeszcze napiszę do Was prywatnie. Widziałam dzisiejszy filmik i chyba coś we mnie pękło. Dużo mówi się o tym, czego nie powinno się mówić, uczula innych, lecz tak myślę, że dużo takich spraw w sumie zależy od nas samych. Mówię to ja – pięcioletnia staraczka. Mnie te pięć lat uświadomiło, że ustalenie własnych granic bardzo wiele ułatwia. Kiedyś wszystko brałam na klatę. Uśmiechałam się do brzydkich tekstów bądź pozwalałam na niewybredne uwagi. Wymagałam od siebie radości, entuzjazmu, cierpliwości i zawsze zrozumienia – „przecież to dziadek”, „przecież oni nie wiedzą”, „przecież starsi nie zrozumieją”. I trochę w tym prawdy jest, lecz ja im mogę powiedzieć, że przekraczają jakąś granicę, że robią mi przykrość, tylko po to, aby zwrócili na to uwagę.
Po tych pięciu latach stwierdzam, że brałam na siebie za dużo. Że wystarczyło grzecznie zwrócić uwagę i powiedzieć „Bolą mnie takie żarty” bądź „Sprawiłeś mi przykrość”. I gwarantuję, że 90% ludzi zrozumie. Świata nie zbawimy, lecz możemy samym sobie pomóc jakoś w nim dobrze, przyjemnie i – co najważniejsze – na własnych zasadach funkcjonować. Dziś jestem już na innym etapie i do nowej drogi stosuję zasadę: nie zwierzam się, lecz nie pozwalam innym słownie mnie ranić. Mówię otwarcie, lecz grzecznie. Bo siłę do tej walki każda z nas ma w sobie. I głęboko w to wierzę, że za te pięć lat nowe, wieloletnie staraczki będą miały więcej odwagi o walkę o swoją psychikę, a ludzie – więcej uważności i delikatności na innych, bo po prostu będziemy o sobie nawzajem wiedzieć. U nas to przynosi plony, szczególnie w nas samych.
My już swoją przygodę kończymy. W inny sposób zostaniemy rodzicami. Wam dziękuję, że przez te kilka lat – w sumie Waszych początków – byłam staraczką korzystającą z e-booków czy konferencji. Działajcie, laski, prężnie i nie zwalniajcie, bo kawał roboty robicie. Powodzenia!
Zostałam z tą wiadomością, odpisywałam na inne, ale ciągle to, co napisała Ania, do mnie wracało. Ciągle, ciągle, ciągle! Zastanawiałam się, co mam z tym w ogóle zrobić, bo to jest niesamowite. Odpisałam Ani tak:
Aniu, wiesz co, tu Zosin. Siedzę i czytam dziś tyle wiadomości od Was. Odpisuję, trochę popłaczę, odetchnę i znowu odpisuję, ale Twoja wiadomość ciągle brzęczy mi w głowie. Przeczytałam ją już kilka godzin temu i zostałam z jej treścią na jakiś czas i nie mogę o niej zapomnieć. A wiesz dlaczego? Bo jest tak totalnie inna niż wszystkie. Dojrzałość i przepracowanie tematu, świadomość siebie, suwerenność i granice – to taka kobieta napisała właśnie. I powiem Ci, że strasznie mi to zaimponowało – serio. Ja dochodziłam do tego latami na terapii. Brawo, Ania. Jestem pełna podziwu, serio. I tak sobie myślę, czy zgodziłabyś się, żebym kiedyś odczytała anonimowo jej treść. Może na jakimś podcaście, może tu na Instagramie – nie wiem. Ale mam poczucie, że powinno się to rozejść trochę szerzej, niż tylko zamknąć w czeluściach tej naszej skrzynki.
I Ania odpisuje:
Ja pisałam ją właśnie po to, aby dać siłę całej reszcie. Mnie brakowało tego, aby ktoś mi powiedział, że mam prawo do złego samopoczucia, że mam prawo płakać, siedzieć w kątku z bliskimi, lecz bez presji grania pierwszych skrzypiec. Bo my, dziewczyny, mamy do tego prawo. I to jest uwalniające. No i czasem szczera, lekka uwaga otwiera tak bardzo oczy innym. Bo oni nie chcą źle, bo ta niepłodność wzrasta tragicznie teraz, a pokolenie naszych rodziców, a co dopiero dziadków, o niej tyle nie słyszało. Jak usłyszą, to zrozumieją i otoczą – jak nie słowem wsparcia, to modlitwą. Ja w to wierzę, bo w sumie to widzę. Zosiu, jeśli ta wiadomość miałaby dodać odwagi i polepszyć świadomość choć jednej z dziewczyn, to czytaj.
I zostawiam Was dzisiaj z tym, co napisała Ania, bo uważam, że to bardzo ważne. Na mnie zrobiło to wielkie wrażenie. Widać, że to jest pięć lat ciężkiej pracy nad sobą i czerpcie z tego, co napisała Ania, garściami dla siebie.
A.: Bardzo dziękujemy za to, Aniu, jeszcze ja się tu odezwę. To jest piękne, co napisałaś. Jestem Ci również bardzo wdzięczna. Chciałybyśmy też przeczytać wiadomość od Magdy z Jaworzna, która na naszą skrzynkę mailową wysłała coś, co również tak mocno zapisało się w naszej pamięci. Jest to zbiór wierszy. Przesłała nam go w maju. Również zapytałyśmy, czy możemy go przeczytać, ponieważ jest piękny. Zacznę od wiadomości poprzedzającej wiersze:
(…) Tymczasem przesyłam zrodzony z bólu, ale też nadziei, zbiór wierszy mojego autorstwa. Może komuś przyniesie otuchę, doda sił. Ja wypłakałam już chyba wszystkie łzy i dlatego teraz boleść uchodzi ze mnie w formie poezji. Jednocześnie wciąż walczę i trzymam kciuki za wszystkie staraczki, a Wam życzę wytrwałości w tym, co robicie.
Nie udało się kochanie
Zaszło już słońce i ludzie śpią w domach
Powietrza nabieram i głośno wołam
Lecz serce moje trzymasz w swych dłoniach
A.: Magdo, bardzo Ci dziękujemy za te piękne słowa i przekazane nam ujście Twoich emocji, które mogłyśmy tutaj pokazać innym staraczkom. Część wierszy przesłanych przez Magdę przeczytamy w kolejnych podcastach. Dziękujemy za odsłuchanie tego odcinka. Dziękujemy każdej osobie, która pisze do nas wiadomości. Są dla nas też bardzo pouczające. Dziękujemy dziewczynom, że zechciały podzielić się tym wszystkim.
Z.: I dziękujemy ich spojrzeniu, tak innemu od wszystkich. W sumie każde jest inne, więc to jest w ogóle super, że wspólnie możemy tworzyć Akademię, edukować dalej i pokazywać różne wizje na to, w jakim miejscu się znajdujemy i co możemy z tego wyciągnąć dla siebie i co możemy z tym zrobić. Ściskamy Was mocno! Życzymy Wam dobrego weekendu i słyszymy się we wtoreczek.
DIETY https://sklep.akademiaplodnosci.pl/
Artykuł #065 – Wiadomości i wiersze od Was pochodzi z serwisu Akademia płodności.