Po co ten pośpiech?
Wszyscy pędzą przed siebie, żeby zdążyć... nacieszyć się życiem? To chyba bardziej przypomina wyścig - żeby zdążyć zebrać jak najwięcej "pieczątek". Obejrzeć jak najwięcej filmów, odwiedzić jak najwięcej nowych miejsc, doświadczyć jak najwięcej różnych rzeczy... ale czy faktycznie o to ci chodzi? Ja odkryłem, że wolę iść powoli przez życie i delektować się tym co robię, czego doświadczam. Na koniec pewnie dostanę mniej punktów, ale... co z tego? Cieszenie się życiem to co innego niż "zaliczanie" życia.