Musimy uświadomić sobie, że Golgota nie spada nie wiadomo skąd zaskakując Boga i ludzi. To dzieło dojrzewa, a Ewangelia pokazuje to bez upiększeń. Nasionko z Betlejem wskazuje Owoc na Golgocie. Bo niby jak ma się stać to zbawienie?
Obedrzyjmy to z „pobożnego” i religijnego myślenia.
Przyszedł i po sprawie? Nie! Bo kimże musiał być Ten który nas zbawił? Czy nie mógł Bóg jakoś zwyczajnie nam podarować, tak jak do nas mówi, aby wybaczać? Po co to wszystko, ta noc w Betlejem, ten ból, ten trud i Golgota? To musimy zrozumieć.
Zbawca nie mógł być kimkolwiek.