Zanim został siódmym prezydentem Stanów Zjednoczonych, Andrew Jackson był… dzieckiem wojny, sierotą i człowiekiem, który od początku życia musiał walczyć, żeby przetrwać.
Urodzony na pograniczu Karoliny Północnej i Południowej, stracił ojca jeszcze przed narodzinami. Jako nastolatek walczył w wojnie o niepodległość. Został pojmany przez Brytyjczyków i na zawsze nosił bliznę po ciosie mieczem za odmowę czyszczenia oficerskich butów. W ciągu kilku lat stracił matkę i obu braci. Został sam — z gniewem, który już nigdy go nie opuścił.
Zamiast spokojnej młodości miał walkę.
Został prawnikiem bez formalnej edukacji, zrobił karierę na pograniczu, gdzie prawo często znaczyło tyle, co siła charakteru. Był sędzią, politykiem, plantatorem i człowiekiem, który budował swoją pozycję od zera — w świecie, który nagradzał odwagę bardziej niż pochodzenie.