Od stycznia do końca sierpnia doszło do 130 wypadków i kolizji na przejazdach kolejowych - 34 osoby zginęły, a 18 zostało ciężko rannych. Te statystyki są gorsze od ubiegłorocznych. Gość „Rozmowy Dnia” Polskiego Radia PiK Włodzimierz Kiełczyński, dyrektor Biura Bezpieczeństwa PKP Polskich Linii Kolejowych, mówił o tym, dlaczego te liczby rosną oraz jak poprawić bezpieczeństwo.
- Najczęstsze przyczyny wypadków to lekceważenie i pomijanie znaku STOP, przejeżdżanie na czerwonym świetle czy wjeżdżanie na przejazd, kiedy przejechał pociąg, ale sygnalizacja jeszcze się świeci - informuje dyrektor. - Poza tym, wjeżdżając na przejazd musimy mieć możliwość zjazdu z niego - dodaje.
Jeżeli już nasz pojazd znajdzie się między zamkniętymi rogatkami, mamy ok. 15 sekund, by opuścić przejazd. - Wystarczy uderzyć w rogatkę z niewielką prędkością, wyłamać ją. Nie powinna wyrządzić samochodowi szkody - mówi Włodzimierz Kiełczyński. - Jeżeli jednak auto odmówi posłuszeństwa i nie jesteśmy w stanie go zepchnąć, możemy wysiąść i uciec poza rogatki. W przypadku, gdy mamy jeszcze trochę czasu, choć są to sekundy, możemy zadzwonić na numer 112, podając numer identyfikacyjny przejazdu, który jest widoczny na żółtej naklejce na napędzie…