
Sign up to save your podcasts
Or


Czy Narnia jest tuż za rogiem?
Idę przez mgłę, boso, bo wydaje mi się, że do mgły pasuje jeszcze bardziej niż zwykle aby iść boso. Może to kwestia ciszy, z którą mgła otula świat? Idąc boso trudniej spłoszyć i ciszę i mgłę. Idę więc przez lokalny świat, który jest tu, za rogiem, za ulicą, niedaleko. Zdziczały świat Łąk Kabackich, z którym pozostaje się już tylko żegnać. Los kilkunastu hektarów samosiejek topoli, sosny, klonów, brzóz i wiekowych dębów, która pamiętają pradawną puszczę, wydaje się przesadzony. Wyłóżmy ścieżki i zagajniki kostką bauma, zagrodzimy teren przed jego mieszkańcami, zamkniemy się za kratami i zasiekami, posadzimy tuje. Mówię o tym wprost, bo wierzę dużo bardziej w potęgę żegnania się i głębokiego przeżywania straty, niż w tzw. optymizm, który jest płytki i krótkotrwały i niczego nie zmienia. Opowiadam o nie-ludzkich mieszkańcach tego miejsca, którym ekspansja ludzka zabierze dom. Myśleliście, myślałyście kiedyś o tym? Mówię o tym, co można z tym zrobić ale dla Łąk Kabackich jest raczej dużo za późno.
A więc idę i kiedy przychodzi czas, siadam - jak ptak - na Dębie na Wygonie, który jest niemym, potężnym świadkiem dawnych czasów, i myślę o upływie czasu w innych niż ludzkie skalach, o cyklach geologicznych, odmierzaniu czasu przesileniami, pełniami i nowiami. To dobry czas aby usiąść w koronie Dębu. Przesilenie tuż przed nami. Kiedy słuchacie tego odcinka, trwa najdłuższa noc w całym roku (zakładając, że słuchacie od razu po premierze). Już jutro narodzi się Nowe Słońce. Ponieważ spędzę ten czas ciszy i skupieniu, samotnym świtem, nagrywam Wam te słowa wcześniej. Opowieść tego odcinka idzie w rytmie spadających kropel. Mgła wtula się w krajobraz i zostawia po sobie krople - krople wszędzie. Kiedy taka kropla osiągnie swoją wagę krytyczną, poddaje się grawitacji (tak jak my) i spada z mlaśnięciem na wilgotne liście, na ziemię, na pożółkłe trawy. Na trawy spada z innym dźwiękiem niż na liście. Ziemia z kolei przyjmuje kroplę z cichym westchnieniem. To daje mi Nadzieję. Bo są sprawy, które będą się dziać bez potrzeby nas - ludzi.
Schodzę z drzewa i idę Tunelem do lokalnej Narnii. To miejsce które rzadko odwiedzają ludzie. Spontaniczny zagajnik jest gęsty a we mgle staje się tajemnicą. W dzisiejszym świecie nie lubimy tajemnic. Świat musi być prosty, przejrzysty, transparentny. Wydaje nam się wtedy, że będziemy dzięki temu wiedzieć więcej. Owszem - dostajemy ciągły, nieprzerwany, addytywny strumień informacji. Jest ich tyle, że nie jesteśmy w stanie ich przetworzyć. Mgła przypomina mi o tajemnicy i oddaje pole wyobraźni. Pokazuje też to co ważne a ukrywa nieistotne szczegóły. Ale aby to dostrzec, trzeba wejść w mgłę. Bez strachu. Z ciekawością i otwartością na Innego.
Chodźcie. Przysiądźcie się. Posłuchajmy razem. To dobry czas aby zamilknąć i słuchać.
By Daniel PetryczkiewiczCzy Narnia jest tuż za rogiem?
Idę przez mgłę, boso, bo wydaje mi się, że do mgły pasuje jeszcze bardziej niż zwykle aby iść boso. Może to kwestia ciszy, z którą mgła otula świat? Idąc boso trudniej spłoszyć i ciszę i mgłę. Idę więc przez lokalny świat, który jest tu, za rogiem, za ulicą, niedaleko. Zdziczały świat Łąk Kabackich, z którym pozostaje się już tylko żegnać. Los kilkunastu hektarów samosiejek topoli, sosny, klonów, brzóz i wiekowych dębów, która pamiętają pradawną puszczę, wydaje się przesadzony. Wyłóżmy ścieżki i zagajniki kostką bauma, zagrodzimy teren przed jego mieszkańcami, zamkniemy się za kratami i zasiekami, posadzimy tuje. Mówię o tym wprost, bo wierzę dużo bardziej w potęgę żegnania się i głębokiego przeżywania straty, niż w tzw. optymizm, który jest płytki i krótkotrwały i niczego nie zmienia. Opowiadam o nie-ludzkich mieszkańcach tego miejsca, którym ekspansja ludzka zabierze dom. Myśleliście, myślałyście kiedyś o tym? Mówię o tym, co można z tym zrobić ale dla Łąk Kabackich jest raczej dużo za późno.
A więc idę i kiedy przychodzi czas, siadam - jak ptak - na Dębie na Wygonie, który jest niemym, potężnym świadkiem dawnych czasów, i myślę o upływie czasu w innych niż ludzkie skalach, o cyklach geologicznych, odmierzaniu czasu przesileniami, pełniami i nowiami. To dobry czas aby usiąść w koronie Dębu. Przesilenie tuż przed nami. Kiedy słuchacie tego odcinka, trwa najdłuższa noc w całym roku (zakładając, że słuchacie od razu po premierze). Już jutro narodzi się Nowe Słońce. Ponieważ spędzę ten czas ciszy i skupieniu, samotnym świtem, nagrywam Wam te słowa wcześniej. Opowieść tego odcinka idzie w rytmie spadających kropel. Mgła wtula się w krajobraz i zostawia po sobie krople - krople wszędzie. Kiedy taka kropla osiągnie swoją wagę krytyczną, poddaje się grawitacji (tak jak my) i spada z mlaśnięciem na wilgotne liście, na ziemię, na pożółkłe trawy. Na trawy spada z innym dźwiękiem niż na liście. Ziemia z kolei przyjmuje kroplę z cichym westchnieniem. To daje mi Nadzieję. Bo są sprawy, które będą się dziać bez potrzeby nas - ludzi.
Schodzę z drzewa i idę Tunelem do lokalnej Narnii. To miejsce które rzadko odwiedzają ludzie. Spontaniczny zagajnik jest gęsty a we mgle staje się tajemnicą. W dzisiejszym świecie nie lubimy tajemnic. Świat musi być prosty, przejrzysty, transparentny. Wydaje nam się wtedy, że będziemy dzięki temu wiedzieć więcej. Owszem - dostajemy ciągły, nieprzerwany, addytywny strumień informacji. Jest ich tyle, że nie jesteśmy w stanie ich przetworzyć. Mgła przypomina mi o tajemnicy i oddaje pole wyobraźni. Pokazuje też to co ważne a ukrywa nieistotne szczegóły. Ale aby to dostrzec, trzeba wejść w mgłę. Bez strachu. Z ciekawością i otwartością na Innego.
Chodźcie. Przysiądźcie się. Posłuchajmy razem. To dobry czas aby zamilknąć i słuchać.