Czy Narnia jest tuż za rogiem?
Idę przez mgłę, boso, bo wydaje mi się, że do mgły pasuje jeszcze bardziej niż zwykle aby iść boso. Może to kwestia ciszy, z którą mgła otula świat? Idąc boso trudniej spłoszyć i ciszę i mgłę. Idę więc przez lokalny świat, który jest tu, za rogiem, za ulicą, niedaleko. Zdziczały świat Łąk Kabackich, z którym pozostaje się już tylko żegnać. Los kilkunastu hektarów samosiejek topoli, sosny, klonów, brzóz i wiekowych dębów, która pamiętają pradawną puszczę, wydaje się przesadzony. Wyłóżmy ścieżki i zagajniki kostką bauma, zagrodzimy teren przed jego mieszkańcami, zamkniemy się za kratami i zasiekami, posadzimy tuje. Mówię o tym wprost, bo wierzę dużo bardziej w potęgę żegnania się i głębokiego przeżywania straty, niż w tzw. optymizm, który jest płytki i krótkotrwały i niczego nie zmienia. Opowiadam o nie-ludzkich mieszkańcach tego miejsca, którym ekspansja ludzka zabierze dom. Myśleliście, myślałyście kiedyś o tym? Mówię o tym, co można z tym zrobić ale dla Łąk Kabackich jest raczej dużo za późno.
A więc idę i kiedy przychodzi czas, siadam - jak ptak - na Dębie na Wygonie, który jest niemym, potężnym świadkiem dawnych czasów, i myślę o upływie czasu w innych niż ludzkie skalach, o cyklach geologicznych, odmierzaniu czasu przesileniami, pełniami i nowiami. To dobry czas aby usiąść w koronie Dębu. Przesilenie tuż przed nami. Kiedy słuchacie tego odcinka, trwa najdłuższa noc w całym roku (zakładając, że słuchacie od razu po premierze). Już jutro narodzi się Nowe Słońce. Ponieważ spędzę ten czas ciszy i skupieniu, samotnym świtem, nagrywam Wam te słowa wcześniej. Opowieść tego odcinka idzie w rytmie spadających kropel. Mgła wtula się w krajobraz i zostawia po sobie krople - krople wszędzie. Kiedy taka kropla osiągnie swoją wagę krytyczną, poddaje się grawitacji (tak jak my) i spada z mlaśnięciem na wilgotne liście, na ziemię, na pożółkłe trawy. Na trawy spada z innym dźwiękiem niż na liście. Ziemia z kolei przyjmuje kroplę z cichym westchnieniem. To daje mi Nadzieję. Bo są sprawy, które będą się dziać bez potrzeby nas - ludzi.
Schodzę z drzewa i idę Tunelem do lokalnej Narnii. To miejsce które rzadko odwiedzają ludzie. Spontaniczny zagajnik jest gęsty a we mgle staje się tajemnicą. W dzisiejszym świecie nie lubimy tajemnic. Świat musi być prosty, przejrzysty, transparentny. Wydaje nam się wtedy, że będziemy dzięki temu wiedzieć więcej. Owszem - dostajemy ciągły, nieprzerwany, addytywny strumień informacji. Jest ich tyle, że nie jesteśmy w stanie ich przetworzyć. Mgła przypomina mi o tajemnicy i oddaje pole wyobraźni. Pokazuje też to co ważne a ukrywa nieistotne szczegóły. Ale aby to dostrzec, trzeba wejść w mgłę. Bez strachu. Z ciekawością i otwartością na Innego.
Chodźcie. Przysiądźcie się. Posłuchajmy razem. To dobry czas aby zamilknąć i słuchać.