Ray Kellogg był w latach 50. cenionym w Hollywood specem od efektów specjalnych, który pracował przy takich hitach, jak "Mężczyźni wolą blondynki" z Marilyn Monroe czy "Kochaj mnie czule". Pod koniec dekady postanowił jednak przejąć władze na planie i zadebiutować jako reżyser nie w jednym, a od razu w dwóch kręconych w tym samym czasie filmach - "Gigantycznej jaszczurce" oraz dzisiaj kultowych "Zabójczych ryjówkach", tak złym, że aż dobrym klasyku, który prezentujemy w kolejnym odcink