Pan Michał, miłośnik historii (a szczególnie historii Warszawy) trafił w jednym z roczników „Tygodnika Ilustrowanego” (wydawanego w latach 1859-1932) na reklamę kawy „Pluton”. I tak, po nitce do kłębka, zaczął odkrywać dzieje niezwykłej firmy, którą w 1882 roku założył krakowski przedsiębiorca Tadeusz Tarasiewicz. Pan Tarasiewicz trafił wraz z rodziną do Warszawy po plajcie poprzedniej działalności. Nie poddał się jednak i zainwestował w przemysłową palarnię kawy, pierwszą taką na terenie ówczesnego Królestwa Polskiego. Choć jej losy były burzliwe firma działała jeszcze po II wojnie światowej. Niestety, rzutcy przedsiębiorcy prywatni nie mieli łatwego życia w czasach Polski Ludowej. Nałożony domiar sprawił, że firma straciła płynność finansową i zniknęła z mapy Warszawy.
Lata mijały, a pamięć o przodkach i ich spuściźnie powodowała, iż spadkobiercy z dystansem odnosili się do zewnętrznych propozycji wznowienia działalności pod szyldem „Pluton”. Do momentu aż pojawił się Michał Kmiecik, który - wraz ze swoją wspólniczką Anną Sobocką - podjął się niełatwego zadania zdobycia zaufania rodziny Tarasiewiczów. I tak, po 135 latach od swego debiutu kawa Pluton wróciła na rynek.