Kochani,Zacznijmy od spostrzeżenia Pana Jezusa: "Nikt nie wlewa młodego wina do starych bukłaków, w przeciwnym razie wino rozrywa bukłaki – samo wycieka i bukłaki stracone. Młode wino trzeba lać do nowych bukłaków" (Mk 2:22; SNP).Nie ma obecnie wyraźniejszej ilustracji tej prawdy niż zarządzający nam twardą ręką koronawirus. Ma on przykre aspekty; jednak zafunkcjonował jak nowe wino. Na początku jego rządów władze jednej ze szkół, w których uczę, po staremu, odwołały zajęcia. Chciano przetrwać w starych bukłakach. Ale to nie śnieżek do załatwienia odwilżą. To młode wino. Podchmielone nim władze szkolne ruszyły w podróż po zdrowszy rozsądek – i kilka dni temu, bez żadnych opóźnień, odbyły się zdalne zajęcia. Frekwencja – stuprocentowa. Lepsza niż za starych czasów. Władze przesłały ankietę, z której by wynikało, że im się nowe czasy spodobały. I być może koronawirus rozpocznie w szkole nową epokę.Dzień wczorajszy to stare wino. Dobre do obiadu. Dziś myśl po nowemu. Znajduj możliwości. Okresy kryzysów są ich oceanem. Ruszaj w podróż, by nie zostać już tylko bohaterem "starych dobrych czasów" wspominanych przy starym winie.Nie użalaj się nad sobą. Stać cię na ruchy warte koron. Jesteście treścią moich modlitw.
Wasz, jak zawsze –Piotr