Na wakacje ruszamy z cyklem tekstów, w których podpowiadamy Wam gdzie się wybrać na rowerową eskapadę. A tak się składa, że u naszych zachodnich sąsiadów szlaków idealnych do przeżycia rowerowej przygody całą rodziną nie brakuje. Jacek Grunt- Mejer przejechał wiele z nich. W kolejnych odcinkach naszego cyklu „W rytmie rzeki” opowiada o miejscach, do których dotarł.
Czas na bolesną szczerość: wyjazdy rowerowe z dziećmi pięknie budują więzi, ale nie przesadzajmy z tym. Kiedy młode podrosną i wyślą Was na wakacje bez siebie, odkryjecie rowerową nirwanę. To jak w tym dowcipie o wyprowadzeniu kozy z domu – znikają przyczepki, dramaty i awaryjne siku w połowie góry, a Wy przestajecie być objuczonym wielbłądem. Do pociągu pakujecie tylko dwa rowery z lekkimi sakwami i hamujecie już tylko na kieliszek zimnego Rieslinga. Przed Wami opowieść o absolutnym, nieprzyzwoitym wręcz hedonizmie podróżowania we dwoje!