Gdy wymarzyłam sobie swój podcast, nie było mnie jeszcze na LinkedIn (a co to ma do rzeczy ? - przeczytajcie do końca). Nie miałam wokół siebie żadnej społeczności. Choć pracowałam z ludźmi, dla ludzi i wśród ludzi, to jednocześnie czułam się trochę wyobcowana. Zatem gdy zaczęłam wysyłać zaproszenia do moich gości – nikt nie był zainteresowany rozmową ze mną… Więc po jakimś czasie, zrezygnowana, odpuściłam.
Do realizacji mojego marzenia wróciłam po szkoleniu u Marcina Banaszkiewicza ze strategii marki personalnej na LinkedIn. To był przełom - poczułam, że świat wokół mnie zaczął się diametralnie zmieniać, a ja razem z nim. Zaczęłam otaczać się ludźmi otwartymi na dzielenie się swoim potencjałem, by wspierać rozwój drugiego człowieka – i sama stawałam się jedną z nich.
Pomyślałam wówczas, a może zacznę od Marcina i jego zaproszę jako pierwszego 🤔 Jeśli zgodzi się wystąpić w moim podcaście, wrócę do pomysłu jego realizacji. A jeśli nie – to skończę z tym raz na zawsze. Powiedział TAK. Co więcej – po naszej pierwszej rozmowie okazało się, że… się nie nagrała. Gdy to odkryłam, to na chwilę urwał mi się film... Pomyślałam: Co ja teraz zrobię ?...Kompromitacja… A On, gdy po paru minutach odważyłam się napisać mu sms'a, odpisał: "Nie ma sprawy, każdemu się zdarza. Umówimy się ponownie i nagramy jeszcze raz." Oniemiałam.
Od tego czasu minęły dwa lata. Nagrałam 38 rozmów ze wspaniałymi, inspirującymi gośćmi, a mój kanał wciąż się rozwija. Z wdzięcznością każdy nowy sezon – już trzeci 🤩 – otwieram właśnie z Nim ✨
Tym razem, do inauguracyjnego odcinka i jednocześnie pierwszego, który jest nagrywany w profesjonalnym studiu 🔝, zaprosiłam Marcina już nie samego, ale z Żoną Kamilą 🤩 Mówi się, że za sukcesem każdego mężczyzny stoi kobieta – i tak też jest u Nich. A że dziś są Walentynki ❤️, to porozmawiamy nie tylko o LinkedIn, stworzonej przez nich społeczności #H2H ❤️ i organizacji #SzczytH2H w Karpaczu, ale także o pielęgnowaniu miłości, pierwszych randkach, wspólnej pracy i pasjach. Posłuchajcie i poznajcie ich jeszcze bliżej.
Kamilo, Marcinie – cóż mogę jeszcze powiedzieć.
Dziękuję i gorąco polecam
Dorota Rembiszewska