
Sign up to save your podcasts
Or


33. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy zgromadził miliony darczyńców w Polsce i za granicą. Celem tegorocznej zbiórki jest zakup nowoczesnego sprzętu do leczenia dzieci z chorobami nowotworowymi i hematologicznymi. Ile pieniędzy zebrano do tej pory?33. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy zgromadził już ponad 77 mln złotych. Tysiące wolontariuszy w Polsce i na świecie kwestowało na zakup najnowocześniejszego sprzętu dla dzieci z chorobami onkologicznymi. Jak wyglądały działania Orkiestry w różnych miastach i jakie efekty przyniesie tegoroczna zbiórka?Tysiące wolontariuszy na ulicach i za granicąTegoroczny Finał WOŚP, podobnie jak w poprzednich latach, przyciągnął ogromną liczbę wolontariuszy i darczyńców. Od rana na ulicach polskich miast kwestowało ponad 120 tysięcy osób – od dzieci po seniorów. Uczestnicy nosili charakterystyczne czerwone serduszka, które stały się symbolem solidarności z inicjatywą.WOŚP działa także za granicą: w 23 krajach powstało aż 93 sztaby. W Londynie odbył się rajd rowerowy w kształcie serca, a wolontariusze w Liverpoolu zorganizowali spacer na szczyt Whernside w Yorkshire. Na Cyprze Polacy spotkali się na wspólnym pikniku, gdzie nie zabrakło muzyki, polskich potraw i występów artystów, takich jak Agnieszka Hekiert i Katarzyna Pakosińska.Cel 33. Finału WOŚP: leczenie dzieci z chorobami nowotworowymiCelem tegorocznej zbiórki WOŚP jest zakup sprzętu diagnostycznego i chirurgicznego dla dzieci walczących z nowotworami. Fundacja zamierza doposażyć 18 oddziałów dziecięcych, 17 hospicjów, a także ośrodki neurochirurgii i chirurgii onkologicznej.W wielu miastach Polski zorganizowano wyjątkowe wydarzenia wspierające zbiórkę. W Opolu powstało „mundurowe miasteczko”, gdzie prezentowano sprzęt używany przez policję i wojsko. W Kielcach ustanowiono rekord Guinnessa w tańcu poloneza – w wydarzeniu wzięło udział aż 818 osób.W Gdańsku kwestowała prezydent Aleksandra Dulkiewicz, która podkreśliła wyjątkowy charakter Orkiestry jako wydarzenia jednoczącego Polaków. W Toruniu dzieci z Domu Dziecka „Młody Las” i psy z miejskiego schroniska wspólnie zbierały datki, ciesząc się dużym zainteresowaniem mieszkańców.Rozmawiamy o tym co się dzieje na świecie, co nas otacza, o życiu, teoriach spiskowych, sztucznej inteligencji, propagandzie, matrixie, problemy, wszechświat, symulacje i tego typu pierdołach...Otwórz się na myślenie, ziom!* Pamiętaj, że wszystko co usłyszysz tutaj jest to nasze prywatne zdanie i nie jest to porada inwestycyjna.
Strażacy wciąż walczą się z pożarem Hughes Fire, który szaleje na północ od Los Angeles w Kalifornii. Jak podała agencja Reuters, rozprzestrzenianie się ognia udało się w czwartek zatrzymać. W hrabstwie, które doświadczyło potęgi żywiołu, ma zacząć padać, co rodzi jednak kolejne zagrożenie.Pożar Hughes rozszalał się w okolicach Castaic Lake w Kalifornii, na północ od Los Angeles. Firma Maxar Technologies opublikowała zdjęcia satelitarne wykonane w podczerwieni, ukazujące skalę pożaru w czwartek.Ogrom stratHughes Fire wybuchł w środę około 80 kilometrów na północ od Los Angeles. Strawił obszar o powierzchni ponad 4100 hektarów. W czwartek, pomimo silnego wiatru utrudniającego gaszenie, udało się zatrzymać rozprzestrzenianie się ognia. Z żywiołem walczy ponad cztery tysiące strażaków.Jak przekazał w czwartek wieczorem lokalnego czasu Kalifornijski Departament Leśnictwa i Ochrony Przeciwpożarowej (Cal Fire), stopień opanowania pożaru wzrósł z 14 do 24 procent. Z powodu zagrożenia władze ewakuowały do tej pory ponad 31 tysięcy osób, a koleje 16 tysięcy może zostać ewakuowane w piątek.Walkę z ogniem utrudniają silny wiatr i niska wilgotność, które również w piątek mają się utrzymać przez cały dzień."Każdy pożar, który wybuchnie, może szybko się rozprzestrzenić i wymknąć się spod kontroli. Miej plan, zwłaszcza jeśli znajdujesz się w obszarze wysokiego ryzyka pożaru" - apeluje amerykańska Narodowa Służba Pogodowa (NWS).Lawiny błotneOd soboty do poniedziałku w rejonie Los Angeles prognozowane są intensywne opady deszczu, które mogą pomóc w walce z ogniem, ale też rodzą kolejne zagrożenie. Eksperci z amerykańskiej Narodowej Służby Pogodowej (NWS) ostrzegają, że obfite opady mogą doprowadzić do powstania lawin błotnych.Miejscami, na wysokości 1200 metrów nad poziomem morza, eksperci spodziewają się też śniegu.Rozmawiamy o tym co się dzieje na świecie, co nas otacza, o życiu, teoriach spiskowych, sztucznej inteligencji, propagandzie, matrixie, problemy, wszechświat, symulacje i tego typu pierdołach...Otwórz się na myślenie, ziom!* Pamiętaj, że wszystko co usłyszysz tutaj jest to nasze prywatne zdanie i nie jest to porada inwestycyjna.
TikTok – mimo swojej ogromnej popularności – może zniknąć ze sklepów z aplikacjami w USA do 19 stycznia, jeśli Sąd Najwyższy nie zdecyduje się zablokować federalnego prawa zmuszającego TikTok do zerwania powiązań z chińską spółką macierzystą – informuje agencja AP. Aplikacja od lat znajduje się pod lupą amerykańskich prawodawców.Prezydent-elekt Donald Trump, który obejmuje urząd 20 stycznia, poprosił sąd o wstrzymanie wejścia w życie przepisów, aby zyskać czas na wypracowanie „politycznego rozwiązania” problemu w trakcie swojej drugiej kadencji. Jeśli sędziowie – którzy wysłuchali ustnych argumentów w piątek – przychylą się do jego wniosku, potencjalny zakaz TikToka zostanie opóźniony. Decyzja Sądu Najwyższego ma zapaść w ciągu kilku dni.TikTok ma ponad 170 milionów użytkowników w USA. Według badań Pew Research Center obejmuje to większość nastolatków i jedną trzecią dorosłych.Kiedy zakaz TikToka w USA?Co wydarzy się 19 stycznia? Zgodnie z nowym prawem, firmy hostingowe również nie będą mogły udostępniać TikToka. Użytkownicy, którzy już pobrali aplikację na swoje urządzenia, zachowają do niej dostęp, jednak sama aplikacja zniknie ze sklepów Apple i Google, co uniemożliwi jej pobranie nowym użytkownikom.Oprócz tego TikTok nie będzie mógł dostarczać użytkownikom aktualizacji, poprawek błędów ani ulepszeń bezpieczeństwa. Z czasem może to prowadzić do spadku jakości aplikacji i problemów z jej bezpieczeństwem, co w konsekwencji uczyni ją nieużyteczną.Istnieją jednak sposoby na obejście zakazu, takie jak korzystanie z VPN (wirtualnej sieci prywatnej). VPN umożliwia użytkownikom maskowanie swojej lokalizacji, szyfrując dane o ruchu i kierując je przez prywatne serwery na całym świecie.Czy Donald Trump uratuje TikToka?Lauren Hendry Parsons, dyrektor ds. komunikacji i informacji w ExpressVPN, twierdzi, że użytkownicy TikToka mogliby uzyskać dostęp do aplikacji, korzystając z VPN i zmieniając ustawienia telefonu, aby przejść do sklepu z aplikacjami w innym kraju. Jeśli z tej metody skorzystają miliony użytkowników, firmy technologiczne, takie jak Apple i Google, mogą uznać to za potencjalne zagrożenie prawne i poszukać innych sposobów ograniczenia aplikacji.Z drugiej strony, Donald Trump, który obecnie próbuje „uratować TikToka”, może nakazać swojemu Departamentowi Sprawiedliwości wstrzymanie egzekwowania nowych przepisów.Użytkownicy TikToka korzystający z urządzeń z Androidem mogą także pobierać i aktualizować aplikację za pośrednictwem sklepów z aplikacjami innych firm – metodą zwaną sideloadingiem. Jednak pominięcie protokołów bezpieczeństwa oferowanych przez oficjalne sklepy może narazić użytkowników na złośliwe oprogramowanie – ostrzega Gus Hurwitz, profesor z University of Pennsylvania specjalizujący się w telekomunikacji i technologii.Dokąd przeniosą się użytkownicy TikToka?Oczekuje się, że na zakazie TikToka w USA skorzystają amerykańskie platformy, takie jak Instagram (Meta), Snapchat czy YouTube (Google). Chińska platforma jest jednym z ich największych konkurentów na amerykańskim rynku.Rosnąca popularność TikToka zmusiła inne platformy do wprowadzenia podobnych funkcji, takich jak Reels na Instagramie czy Shorts na YouTubie. Jeśli TikTok zniknie, wielu twórców z łatwością przeniesie się na te platformy, ponieważ mają one już dużą bazę użytkowników, która pokrywa się z widownią TikToka – powiedziała Jasmine Enberg, analityczka firmy badawczej eMarketer.Jednak część ekspertów uważa, że najmłodsi użytkownicy TikToka mogą niechętnie przejść na platformy, które kojarzą im się z rodzicami z pokolenia milenialsów.
Podczas konferencji prasowej zorganizowanej przez Ministerstwo Rozwoju i Technologii, Jerzy Owsiak promował akcję wysłania serduszka WOŚP w kosmos jako element wsparcia 33. Finału Orkiestry. Głównym tematem stały się jednak pytania dotyczące pomocy powodzianom, a właściwie unikanie przez Owsiaka mediów oraz odpowiedzi na pytania.„Co się stało z pieniędzmi ze zbiórki na powodzian? 50 milionów leży na koncie, ludzie czekają, nie mają pieniędzy na opał ani z czego żyć” – pytała dziennikarka, Monika Rutka z portalu Tysol.pl, próbując uzyskać odpowiedzi od Owsiaka, który początkowo unikał konfrontacji.Owsiak, wyraźnie zdenerwowany, tłumaczył, że deklarowane 40 mln zł pochodziło z wewnętrznych środków fundacji, a nie ze zbiórek publicznych. „Nie wydajemy na opał, nie budujemy dróg ani miast – pomagamy w sposób, jaki jest związany z naszą misją. To były największe deklaracje finansowe organizacji pozarządowej w Polsce” – mówił.W odpowiedzi Rutke podkreślała, że w Lądku-Zdroju mieszkańcy wciąż zmagają się z tragicznymi warunkami. „Ludzie wpłacali pieniądze, by pomagać tym, którym woda zabrała wszystko – domy, opał. Co z tymi środkami?” – dopytywała.Owsiak bronił działań fundacji, wskazując na konkretne przykłady pomocy. „W Lądku-Zdroju nasz punkt działał przez ponad miesiąc. Postawiliśmy tam sanitariaty, pralnię, która była największym hitem, bo prała wszystko, co ludzie przynosili. Nie naklejaliśmy serduszek, żeby się pokazać – wydawaliśmy te pieniądze dla potrzebujących” – mówił.Jednocześnie dodał: „Kupiliśmy sprzęt medyczny, tomograf dla szpitala w Nysie, wynajęliśmy rezonans magnetyczny. To jest nasza działalność i tego się trzymamy”.Rutke konsekwentnie dopytywała: „Ile pieniędzy w tym momencie znajduje się na koncie Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy? Ile jest przetrzymywanych, podczas gdy ludzie potrzebują pomocy teraz?”. Owsiak odpowiedział stanowczo: „Nic nie jest przetrzymywane, to są nasze pieniądze, które przeznaczamy na zakupy sprzętu”.Dyskusja przybrała napięty ton, a Owsiak wielokrotnie przerywał pytania dziennikarzy, mówiąc: „To są nasze środki i sami decydujemy, jak je wydajemy. Nie pozwolę podsycać atmosfery fałszywymi informacjami”.Konfrontacja Moniki Rutke z Jerzym Owsiakiem wywołała burzliwą debatę w mediach. Zwolennicy WOŚP wskazują na ogromny wkład fundacji w system ochrony zdrowia, natomiast krytycy domagają się większej przejrzystości w raportowaniu wydatków.
Witajcie w naszym najnowszym odcinku podcastu, gdzie zagłębiamy się w świat manipulacji konsumenckiej dzięki dokumentowi Netflixa "Kup Teraz: Jak Manipuluje Się Społeczeństwem". Ten film otwiera oczy na to, jak marki wykorzystują psychologię i technologię, aby skłonić nas do nieustannego kupowania. Znajdziecie również jak powstał Netflix i kto go stworzył.
Powódź 2024
We wrześniu br. przez południowo-zachodnią część Polski przeszła potężna powódź, której skutki dotknięci tymże żywiołem odczuwają po dziś dzień. Sytuacja, co wynika z relacji powodzian, wciąż pozostaje dramatyczna - z uwagi na brak pomocy ze strony państwa.Choć padały liczne zapewnienia i deklaracji, wielu poszkodowanych wciąż pieniędzy nie otrzymało. A jak widzimy za oknem, nadchodzi zima... W mediach społecznościowych wielu powodzian dzieli się swoimi odczuciami. Często są to hasła pt. "zostaliśmy bez pomocy, sami sobie".Dramat mieszkańców m.in. Lądka-Zdroju mogliśmy zobaczyć bliżej w sobotę, kiedy to na miejscu obecny był Karol Nawrocki, obywatelski kandydat na prezydenta RP. Wraz z Fundacją Republika, udzielił on wsparcia potrzebującym, jak i zapowiedział kolejne kroki pomocy w tym obszarze. Akt pomocy spotkał się jednak z atakiem... właśnie Marcina Kierwińskiego, który zamiast Karola Nawrockiego, powinien być z powodzianami. A przede wszystkim - jako "specminister" od skutków powodzi, pomóc im przygotować się na zimę.
Przegraną zakończył się powrót Mike’a Tysona do ringu. Na jego drodze stanął Jake Paul. Według wielu ekspertów starcie to mogło być ustawione. Po czterech latach przerwy Mike Tyson ponownie wszedł do ringu. Pod koniec listopada 2020 roku zremisował on z Royem Jonesem Juniorem.Tym razem na rywala byłego mistrza świata wytypowano Jake’a Paula. Znany youtuber mógł się pochwalić naprawdę solidnym bilansem. Przed sobotnim starciem odniósł on aż dziesięć triumfów i zaliczył tylko jedną porażkę. Na drodze twórcy internetowego stanął Tommy Fury.Walka Tysona z Paulem została zakontraktowana na dystansie ośmiu rund. O wyłonieniu zwycięzcy musieli decydować sędziowie. Tym został 27-latek, który pokonał legendę jednogłośnym werdyktem.Mimo porażki były mistrz świata w boksie zgarnął naprawdę konkretną pensję. Według doniesień medialnych na jego konto wpłynęło 20 mln dolarów. Dwa razy większą gażę dostał pogromca gwiazdy.Od kilku dni portale na całym świecie donoszą, że walka Tysona mogła zostać ustawiona. Do sieci trafiło nawet nagranie, które ma potwierdzać owe spekulacje. Na filmie widać, że słynny pięściarz kilka razy cofał rękę, aby nie trafić Paula. Ewentualny cios mógł go znokautować. Tyson nadal nie zajął jednak stanowiska w sprawie szokujących doniesień. Wiele wskazuje na to, że sobotnia walka na gali w Arlington nie była ostatnią w jego karierze. Legenda planuje już kolejne.Z informacji podanej przez dziennik Daily Mail wynika, że na celowniku Tysona znalazł się już Logan Paul, czyli brat Jake’a. O powrocie do ringu myśli także były pogromca gwiazdy, Evander Holyfield.
Rozmawiamy o tym co się dzieje na świecie, co nas otacza, o życiu, teoriach spiskowych, sztucznej inteligencji, propagandzie, matrixie, problemy, wszechświat, symulacje i tego typu pierdołach...
Otwórz się na myślenie, ziom!
* Pamiętaj, że wszystko co usłyszysz tutaj jest to nasze prywatne zdanie i nie jest to porada inwestycyjna.
Bitcoin znów przekroczył kolejne bariery, a rynkowi kryptowalut towarzyszy atmosfera euforii. 4 grudnia, król cyfrowych walut osiągnął rekordowy poziom 100 000 dolarów, potwierdzając prognozy, które jeszcze niedawno wydawały się śmiałe. Kapitalizacja całego rynku kryptowalut również osiągnęła historyczne szczyty, przekraczając 3,1 biliona dolarów. Rosną jednak także obawy analityków, którzy przypominają, że szybkie wzrosty mogą być preludium do korekty. Czy bitcoin dalej będzie rosnąć, czy może czeka nas nagły spadek?Rekordy i euforia na rynku kryptowalutNa kursie bitcoina możemy zauważyć niespotykaną dynamikę. Obecnie utrzymuje się on na poziomie około 89 300 dolarów, co oznacza wzrost, który wyprzedzał oczekiwania wielu analityków. Dla rynku kryptowalut to ogromne wydarzenie. Kapitalizacja bitcoina wynosi teraz około 1,75 biliona dolarów, co sprawia, że w klasyfikacji aktywów z największą kapitalizacją wyprzedza on nawet srebro.Ethereum, które zawsze pozostawało w cieniu bitcoina, również zanotowało wzrost, ale w wolniejszym tempie – obecnie jego kurs wynosi 3360 dolarów. Największe tempo wzrostu odnotował jednak dogecoin, który w ciągu tygodnia wzrósł o imponujące 144%, co może mieć związek ze zwycięstwem Donalda Trumpa i jego relacjami z Elonem Muskiem, sympatykiem tej kryptowaluty.Rosnące obawy o możliwą korektęMimo dominującego optymizmu, nie wszyscy eksperci są przekonani, że rajd bitcoina będzie trwał bez przerwy. Wysoki poziom dźwigni finansowej na rynku kryptowalut może wywołać wkrótce efekt lawiny. Z danych Coinglass wynika, że wartość lewarowanych pozycji wynosi obecnie blisko 100 miliardów dolarów, z czego same pozycje na bitcoinie to 53 miliardy dolarów. Tak wysokiego poziomu dźwigni rynek kryptowalut nie widział wcześniej.Ki Yoon Joo z CryptoQuant przestrzega przed korektą, wskazując na przegrzanie się wskaźników rynku kontraktów terminowych. Przewiduje, że bitcoin może zakończyć 2024 rok na poziomie 58 974 dolarów, co w jego opinii mogłoby być początkiem rynku niedźwiedzia. Z jego prognozą nie zgadza się Ben Simpson z Collective Shift, który widzi strukturę rynku jako silną i ocenia, że korekty będą mniejsze niż te, które obserwowano we wcześniejszych cyklach. Simpson uważa, że rajd bitcoina będzie kontynuowany, a nowe szczyty są nadal możliwe.Nowe prognozy i oczekiwania na przyszłośćPrognozy na temat przyszłości bitcoina są zróżnicowane. Firma QCP Capital ocenia, że bitcoin przełamał kluczowe opory, co może sugerować kontynuację wzrostów, ale ostrzega przed ryzykiem korekt spowodowanych lewarowaniem. Analitycy firmy radzą ostrożność, chociaż podkreślają, że nadal patrzą na rynek pozytywnie. Tymczasem analitycy Bernstein, którzy wcześniej przewidywali wzrost bitcoina do poziomu 80 000-90 000 dolarów w przypadku wygranej Donalda Trumpa, twierdzą teraz, że kurs tej kryptowaluty może osiągnąć aż 200 000 dolarów do końca 2025 roku.Czy kurs bitcoina będzie kontynuował swój rajd w górę, czy czeka nas ostra korekta? Nastroje na rynku są mieszane, a w najbliższych tygodniach prawdopodobnie pojawią się nowe sygnały. Jedno jest pewne – bitcoin wciąż potrafi zaskakiwać, a każdy dzień może przynieść nowy rekord lub niespodziewane zmiany.
Rozmawiamy o tym co się dzieje na świecie, co nas otacza, o życiu, teoriach spiskowych, sztucznej inteligencji, propagandzie, matrixie, problemy, wszechświat, symulacje i tego typu pierdołach...
Otwórz się na myślenie, ziom!
* Pamiętaj, że wszystko co usłyszysz tutaj jest to nasze prywatne zdanie i nie jest to porada inwestycyjna.
From the publisher's feed