
Sign up to save your podcasts
Or


Była sobota a ja wdrapywałam się pod górę z rowerem na plecach. Schodek po schodku, przybywałam dystans dzielący mnie od pięknych widoków. Ponad sto lat temu tę samą drogę przemierzali budowniczy pobliskiej elektrowni wodnej. To właśnie oni dla ułatwienia sobie przeprawy przez tę część Pirenejów wybudowali drewniane schodki prowadzące na samą górę. Wchodząc, czułam się, jak mały buddyjski mnich niosący do klasztoru na szczycie góry bukłaki z wodą.
By Aleksandra Akasza5
11 ratings
Była sobota a ja wdrapywałam się pod górę z rowerem na plecach. Schodek po schodku, przybywałam dystans dzielący mnie od pięknych widoków. Ponad sto lat temu tę samą drogę przemierzali budowniczy pobliskiej elektrowni wodnej. To właśnie oni dla ułatwienia sobie przeprawy przez tę część Pirenejów wybudowali drewniane schodki prowadzące na samą górę. Wchodząc, czułam się, jak mały buddyjski mnich niosący do klasztoru na szczycie góry bukłaki z wodą.