Przemysław Saleta urodził się we Wrocławiu. Zaraz po jego narodzinach rodzina przeniosła się do Strzelina, a następnie do Przeworna, w którym funkcjonowało Państwowe Gospodarstwo Rolne. Jan Saleta, ojciec Przemysława, został w Przewornie dyrektorem PGR. Po sześciu latach Saletowie przeprowadzili się do Bystrzycy Kłodzkiej, ale Jan Saleta nie porzucił pracy w Państwowym Gospodarstwie Rolnym. Pracował w nim aż do likwidacji w 1991 roku. Przemysław Saleta wspomina swoje dzieciństwo z rozrzewnieniem. Swoją pierwszą sztangę zrobił sam z kamieni, druga była już profesjonalna, kupiona w fachowym sklepie. „To były lata 80., wszystkie dzieciaki biegały po podwórku i marzyły, by zostać drugim Brucem Lee. Fascynacja kik-boxingiem i wschodnimi sztukami walki nie ominęła i mnie”. To właśnie dlatego zdecydował się na studia w Warszawie. W stolicy mógł trenować w profesjonalnych klubach. W 1986 roku zaczął studiować handel zagraniczny i ćwiczyć w sekcji kick-boxingu przy Politechnice Warszawskiej. Jak sam mówił, do treningów podchodził od początku bardzo poważnie, choć wtedy o walkach na światowych arenach nawet nie marzył. Przemysław Saleta często powtarza: „że nie sukces w życiu jest najważniejszy a drogą, którą trzeba pokonać, żeby go osiągnąć. Człowiek czuje się szczęśliwy, jeśli się w czymś realizuje. Czy będzie to boks, czy cokolwiek innego, najważniejsze, by dawało nam to poczucie spełnienia”.