W poprzednim odcinku mówiliśmy o tym, że Nowy Testament w wielu miejscach posługuje się słowem “chrzest” na określenie całego doświadczenia nawrócenia. Najważniejsza w tym doświadczeniu jest wiara. Człowiek, który uwierzył w Jezusa, ale nie zdążył przyjąć chrztu przed śmiercią, tak czy inaczej trafia do nieba. Więc czy naprawdę musimy zawracać sobie głowę zewnętrznym obrzędem chrztu, jeśli Chrystus już i tak mieszka w naszym sercu?
Jako baptyści, i ogólnie ewangelikalni chrześcijanie, często podkreślamy, że to nie chrzest zbawia człowieka, lecz osobista wiara; chrzest jest tej wiary wyrazem, ale sam nie pełni zbawczej roli. Ale takie twierdzenie bardzo łatwo podważyć, i to zaledwie jednym wersetem w Biblii. Przecież w 1. Liście Piotra 3:21 czytamy: "Chrzest was zbawia"! Jak to rozumieć?
W przedostatnim odcinku nawiązywaliśmy do wielkiego nakazu misyjnego, który Jezus powierzył swoim naśladowcom. Mieli iść i pozyskiwać kolejnych uczniów, ucząc ich przestrzegać wszystkiego, co On im przykazał. Ale ten proces prowadzenia nowych uczniów ku duchowej dojrzałości miał rozpoczynać się od czegoś, o czym Jezus wspomina w pierwszej kolejności: "Chrzcijcie ich w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego."
W Liście do Efezjan 4:5 apostoł Paweł mówi, że mamy jednego Pana, jedną wiarę i jeden chrzest. Koryntianom pisze: “ponieważ jest jeden chleb, stanowimy jedno ciało” [1. Koryntian 10:17]. Niestety to, co miało być znakiem jedności Kościoła, wielokrotnie stawało się przyczyną jego podziałów…
Każdy powinien sam zostać chrześcijaninem, ale nikt nie powinien być chrześcijaninem sam. Dlatego to właśnie Kościół lokalny, czyli zbór, jest naturalnym środowiskiem rozwoju każdego ucznia Jezusa.
7 min
About Kościół EXE - katechizm gdański
From the publisher's feed
Krótkie, ale konkretne odpowiedzi na ważne pytania w życiu każdego z nas