Zaczęło się od tajemniczego internetowego zjawiska w 2010 roku, które nawet nie posiadało nazwy. Opublikowano wówczas w sieci pierwsze filmy, które nie skupiały się na akcji lub śmiesznych wpadkach. Autorzy materiałów, szeptając, namawiali do zajęcia wygodnej pozycji i wsłuchania się w odpowiednio dobrane dźwięki, takie jak pocieranie różnych powierzchni, ciche stukanie opuszkami palców, czy powolne przewracanie stron czasopism. Niektórzy widzowie dzielili się swoimi doświadczeniami w komentarzach wskazując, że wsłuchując się w nagrania doświadczali głębokiego stanu odprężenia wskutek mrowienia skóry głowy i pleców połączonego z przyjemnym uczuciem euforii. Czy to jest powód, dla którego dzisiaj miliony ludzi z całego świata oglądają w internecie człowieka pocierającego serwetkę?