W Holy Motors nie chodzi o racjonalne pojmowanie rzeczywistości, czy trzymanie się fundamentalnych zasad tworzenia filmów. Tutaj sceny z życia codziennego przeplatają się z fantastyką, a pojęcie czasu i śmierci zostaje wyśmiane. Właśnie dlatego zupełnie nie czuję się winny, iż podejmuję się recenzji ścieżki dźwiękowej, która w żaden sposób nie została wydana. Po prostu - surrealizm.