Rozmowa w Na Wspak – Reset Obywatelki - poświęcona sytuacji polskich kobiet, które od października ubiegłego roku znajdują się w potrzasku, spowodowanym interpretacją Konstytucji RP dokonaną przez Trybunał Konstytucyjny kierowany przez Julię Przyłębską. 27 stycznia br. w Dzienniku Ustaw został opublikowany tekst uzasadnienia tej interpretacji. Zgodnie z jego treścią aborcja ze względu na ciężkie i nieodwracalne wady płodu jest niezgodna z polską konstytucją. Co działo się w Polsce jesienią 2020 roku pokazałem w półgodzinnym reportażu, dostępnym na stronie TV ARTE: „POLKI WALCZĄ O PRAWO DO ABORCJI”, dostępnym pod linkiem” https://www.arte.tv/pl/videos/092187-002-A/polki-walcza-o-prawo-do-aborcji/. Dziś, po roku od tamtych wydarzeń z sondaży wynika, że trzy czwarte Polaków chce zmian w prawie aborcyjnym – i większość jest za liberalizacją. W sobotę 6 października ulicami kilkudziesięciu polskich miast przeszły marsze pod hasłem "Ani jednej więcej". To reakcja na śmierć 30-letniej Izy z Pszczyny. Pod koniec września tego roku ciężarna kobieta trafiła do szpitala, ponieważ odeszły jej płyny owodniowe. Lekarze potwierdzili bezwodzie i zdiagnozowane wcześniej wady wrodzone płodu. Gdyby nie zaostrzono prawa, prawdopodobnie nie doszłoby do tragedii – ocalałaby młoda kobieta, która w dodatku osierociła swoje pierwsze dziecko.Ale działaczka pro-life Kaja Godek w mediach społecznościowych stwierdziła, że jeśli „ktokolwiek usprawiedliwiał brak ratowania życia pacjentki delegalizacją aborcji eugenicznej, to winne są środowiska feministyczne, bo to one kolportują kłamstwo, jakoby wyrok TK nie pozwalał na ratowanie życia matki”. Czy rzeczywiście zawiniły feministki i lekarze?... Ale od razu rodzi się inne pytanie: czy w atmosferze, w której medykom grozi więzienie, są w stanie normalnie funkcjonować i nie bać się stosowania procedur, które prokurator może uznać za złamanie prawa? I czy prowadzone są badania prenatalne, żeby ciężarne kobiety czuły się bezpiecznie? A co się dzieje, gdy w ich wyniku wiadomo, że płód nie rokuje na zdrowy rozwój i że nie będzie w stanie żyć poza organizmem matki, jednak jego serce jeszcze bije? Czy lekarze mają stać nad ciężarną i czekać z interwencją ratującą życie kobiety, której stan pogarsza się z każdą chwilą? W Pszczynie chyba właśnie tak zgodnie z prawem czekali. Jak wygląda w tej sprawie opinia Polaków w liczbach? Pracownia United Surveys przeprowadziła sondaż dla Wirtualnej Polski. 74,1 proc. opowiada się za zmianą obecnego prawa aborcyjnego - wynika z sondażu United Surveys. Powrotu do tzw. kompromisu aborcyjnego (czyli m.in. aborcji w przypadku, gdy płód jest uszkodzony) lub liberalizacji przepisów (dopuszczalności przerwania ciąży na życzenie kobiety) chcą także wyborcy PiS i Konfederacji. Jak wynika z badania, łącznie 74,1 proc. respondentów opowiedziało się za zmianą obecnego prawa aborcyjnego. Z tego 42,8 proc. badanych chce powrotu do tzw. kompromisu aborcyjnego, a 31,1 proc. ankietowanych opowiedziało się za aborcją dostępną dla każdej kobiety bez podania przyczyny do 12. tygodnia ciąży. Z kolei za zaostrzeniem prawa aborcyjnego opowiedziało się 5,2 proc. ankietowanych. 10,4 proc. badanych nie chce żadnych zmian, a 10,5 proc. osób nie ma zdania w tej kwestii.