.Jak smakuje srebrny medal? Czasami jak jeden z największych sukcesów w sportowej karierze. A czasami jak przypomnienie, że do złota zabrakło jednej rundy, jednej akcji albo jednego głosu sędziego.
W boksie olimpijskim granica pomiędzy zwycięstwem a porażką bywa szczególnie cienka. Trzy rundy. Pięciu sędziów. Werdykt 3:2. I wiele lat pracy, które w jednej chwili otrzymują swoją oficjalną interpretację.
Aneta Rygielska zna obie strony tego doświadczenia. Dzień po przegranej walce z Busenaz Sürmeneli podczas Igrzysk Olimpijskich w Paryżu powiedziała, że gdyby mogła cofnąć czas o piętnaście lat, wybrałaby bardziej wymierną dyscyplinę. Taką, w której jest czas, meta i wszystko jest jasne. Rok później zdobyła srebrny medal mistrzostw świata w Liverpoolu.
Jak z perspektywy czasu patrzy na porażkę w Paryżu?
Czy można pogodzić się z werdyktem, który uważa się za niesprawiedliwy?
Co dzieje się w głowie zawodniczki, kiedy czeka na decyzję sędziów?
I czy największa porażka może stać się początkiem największego sukcesu?
Z Anetą rozmawiamy o wzlotach i upadkach sportowej kariery. O wychodzeniu do ringu, robieniu wagi, treningach, regeneracji i życiu przez większą część roku na zgrupowaniach. O pracy z psychologiem sportowym, budowaniu zaufania do samej siebie i odzyskiwaniu poczucia sprawczości.
Wracamy również do naszej wieloletniej współpracy, przygotowań do igrzysk oraz zmian, jakie zaszły w jej ciele, sposobie trenowania i stylu boksowania. Rozmawiamy także o kobiecości w sporcie przez lata tworzonym przez mężczyzn i o tym, dlaczego przed medalem Julii Szeremety kobiecy boks niemal nie istniał w polskich mediach.
Moją gościnią jest Młodzieżowa Mistrzyni Świata, brązowa medalistka Igrzysk Europejskich, dwukrotna Wicemistrzyni Europy, olimpijka z Paryża i Wicemistrzyni Świata z Liverpoolu – Aneta Rygielska.