FailurePodcast.pl

Odcinek 10 – Bartosz Idzikowski, LockMe


Listen Later

Nie możesz odsłuchać?
Zobacz zapis!
Zamknij zapis

Mateusz: Witajcie w jubileuszowym, dziesiątym odcinku najlepszego polskiego podcastu dotyczącego błędów popełnianych przez firmy, startupy i przedsiębiorców, czyli Failure Podcast.

Paweł: Zapraszamy was dziś na rozmowę z Bartkiem Idzikowskim z serwisu LockMe, czyli bazy integrującej informacje o polskich escape roomach. Bartek oprócz LockMe opowie też nam o swoich pozostałych inicjatywach, którymi się zajmuje, czyli o agencji White Black oraz już nieaktywnym blogu studiumprzypadku.com.

Mateusz: Posłuchajcie, z jakimi trudnościami zmagają się przedsiębiorcy, realizując jednocześnie kilka różnych projektów i jak wy możecie skorzystać z rad takiej osoby, jaką jest Bartek.

Paweł: Zapraszamy do rozmowy.

Paweł: Cześć, witajcie w kolejnym odcinku Failure Podcast. Jak zawsze jest dzisiaj ze mną Mateusz Pospieszny.

Mateusz: Cześć, witajcie.

Paweł: A naszym gościem jest dzisiaj Bartosz Idzikowski z firmy LockMe. Cześć, Bartku.

Bartosz: Cześć. Witam serdecznie.

Paweł: Na początek krótka informacja dla słuchaczy. Jakbyś mógł się krótko przedstawić, powiedzieć, czym się w tym momencie zajmujesz.

Bartosz: W tej chwili można mnie połączyć z dwiema głównymi działalnościami, którymi się zajmuję. Pierwsza i taka moja, od samego początku, jest to agencja interaktywna White Black, którą rozwijamy już od jakichś 6 lat. A druga działalność, która powstała mniej więcej 1,5 roku temu, jest to serwis LockMe.pl.

Paweł: O każdym z tych dwóch projektów, które wspomniałeś, za chwilę przejdziemy. Zacznijmy od takiego naszego standardowego pytania, które zadajemy wszystkim gościom.

Mateusz: Tak jest. No właśnie, Bartosz, jakbyś mógł nam powiedzieć, czym dla ciebie jest porażka w procesie tworzenia firmy, startupu, projektu.

Bartosz: Tak naprawdę jest to jeden z elementów feedbacku, jaki można uzyskać na temat swojego projektu, bo z reguły rozpatruję to pod kątem takim, że są jakieś małe porażki. Jeżeli jest rzeczywiście jakaś duża porażka, no to zamykamy całość. Natomiast małe porażki są bardzo fajnym feedbackiem, ponieważ odbijamy się od czegoś, ale to nas powoli oczywiście uczy. Na pewno nie jest to dla mnie negatywna rzecz w życiu. Stworzyłem może tak stworzyć wiele różnych projektów i większość z них nie wypaliła i te porażki były po prostu bardzo przyjemną formą odzewu, że coś jednak nie do końca będzie działać.

Paweł: Okej, to wiemy, czym dla ciebie jest porażka. A jeszcze zanim przejdziemy do dwóch projektów, które wspomniałeś, chciałbym zahaczyć o tematykę bloga. Jakiś czas temu zajmowałeś się współtworzeniem bloga studiumprzypadku.com. Jakbyś mógł opowiedzieć troszkę o tym projekcie, jaki był, że tak powiem, pomysł na ten blog? To miało być źródło przychodu, czy to miało być narzędzie do promocji? Jaki był pomysł na ten blog i czym on był?

Bartosz: Początek tego bloga był bardzo prosty, ponieważ z moim ówczesnym kolegą, znaczy on wciąż żyje, Tomkiem Kudłą, uznaliśmy, że założymy bloga. Było to tak po prostu, bez jakiegoś specjalnego, wielkiego celu. Miał to być blog o marketingu, o designie. Dlaczego taki miał być blog? Ponieważ po pierwsze byliśmy na studiach, które się tym zajmowały, byliśmy na komunikacji wizerunkowej i oczywiście jak to młodzi, naiwni studenci, uznaliśmy, że będziemy mieli cudowny blog, który będzie wielki, słynny. Pamiętam, że tydzień po założeniu bloga wysyłaliśmy pierwsze oferty współpracy z zapytaniem do jakiejś księgarni o konkursy, także totalnie idiotyczne. Robiliśmy natomiast ten blog nigdy nie miał szans stać się jakimś wielkim, topowym blogiem z dwóch powodów. Po pierwsze, ta tematyka jest bardzo niszowa i nikt prawie tego nie czyta i na wszystkich blogach tego typu powielane są treści i nic tak naprawdę w większości nowego nie można się doczytać. A po drugie, razem z Tomkiem byliśmy trochę leniwi i nie prowadziliśmy tego bloga sukcesywnie. Natomiast z czasem ta część marketingowo-designowa się nam troszkę rozmyła i jako blog zajęliśmy się integrowaniem blogerów z całej Polski. Powstał wtedy taki projekt, który nazywał się Pogaduchy Blogerów i tak się złożyło, że w tamtym czasie no robiliśmy największą imprezę dla blogerów. W swoim czasie zrobiliśmy 6 edycji takiej imprezy. To był bardzo szalony lot, ponieważ te imprezy były całkiem duże, tam największa dochodziła do 300 osób, a robiliśmy je mniej więcej co 3 miesiące i było intensywnie, bardzo fajnie, ale po prostu się skończyło. Wyszliśmy z założenia, że blogerzy już nie potrzebowali animacji, tak jakby w poznawaniu siebie, wspólnym piciu, zabawie i tak dalej i z czasem blog po prostu wygasł. Byliśmy coraz bardziej leniwi, nie chciało nam się pisać i blog już no i nie sprawiał nam przyjemności. Natomiast jeżeli chodzi o aspekt taki zarobkowy i marketingowy dla naszej działalności, to tak, mogę śmiało powiedzieć, że blog bardzo pomaga w biznesie pod warunkiem, że nie robi się tego wprost i so bardzo nachalną reklamą. Jeżeli pozycjonujemy się teoretycznie, w bardzo dużym cudzysłowie, jako ekspert w jakiejś tam dziedzinie, to ci ludzie finalnie, klienci, się do ciebie zgłoszą.

Mateusz: Okej, Bartku, to może wracając do jednego z projektów, z którym przede wszystkim można cię zidentyfikować, jak powiedziałeś na początku, powiedz nam, czym jest agencja White Black?

Bartosz: Agencja White Black jest najzwyczajniejszą w świecie agencją interaktywną. Nie wyróżnia się czymś specjalnym, poza tym, że robimy kolor czarny i wolimy robić ciemne projekty. Specjalizujemy się tak naprawdę w robieniu dedykowanych platform webowych. Opieramy się na swoim frameworku i to są chyba wszystkie jakieś takie wytyczne, którymi można nas opisać. Jest to główna działalność od paru lat, rozwijamy ją w sobie i jest ona główne źródło dochodu w tej chwili.

Mateusz: Okej, a rozwijając myśl o agencji White Black, czy jest to dla was działalność nastawiona na rozwój, czy jest to bardziej taki small biznes bez aspiracji dalszego, większego rozwoju, coś dodatkowego?

Bartosz: White Black jest dosyć specyficzną firmy z tego względu, że założyliśmy ją, jak byliśmy bardzo młodzi i tak naprawdę założyliśmy ją w momencie, kiedy nie mieliśmy praktycznie żadnego doświadczenia poza pobytem w 2 agencjach. Traktujemy ją jako small biznes, to jest taki nasz mały biznes, który celowo nie chcemy skalować i nie chcemy go rozwijać, bo nie czujemy się w tym biznesie na tyle komfortowo, żeby mieć wielki zespół. Wolimy oferować nasze usługi jako trochę na zasadzie, no jest taka nazwa, jak butik kreatywny, czyli mała liczba osób, która robi coś na zlecenie. Więc tak, jest to small biznes, z którego żyjemy. Natomiast jeżeli chodzi o samą agencję, nie mamy aspiracji, żeby robić z tego wielką, międzynarodową agencję.

Paweł: Czy w kontekście tego typu działalności, która jakby nie jest nastawiona na podejmowanie ryzyka, czy skalowanie, czy budowanie czegoś, co ktoś wcześniej nie zbudował, czy działanie w sposób, który jest w pewien sposób, również zdarzają się problemy, porażki, które przedsiębiorcy, wy jako przedsiębiorcy, popełniliście, z którymi możecie się teraz podzielić?

Bartosz: Oczywiście, że takich jest mnóstwo, bo u nas to trochę wygląda tak, że ta firma główna jest dla nas takim wentylem bezpieczeństwa. Troszkę lubimy być, znaczy każdy chyba lubi być zabezpieczony, czyli w momencie, kiedy my mamy kupę pomysłów i my sobie je realizujemy z racji tego, że sami jesteśmy w stanie wytworzyć produkt internetowy, zarówno jeżeli chodzi o grafikę, jak i jeśli chodzi o kod, to możemy sobie eksperymentować. Czyli takich eksperymentów było wiele i niestety czasem te eksperymenty odbijają się oczywiście na firmie, bo musimy poświęcić jakiś nasz czas, w którym normalnie byśmy mogli zarabiać pieniądze i zaryzykować i pójść w jakiś pomysł. No i zdarzały się sytuacje, gdzie oczywiście cashflow się nie zgadzał, bo coś wymyśliliśmy i chcieliśmy przetestować i później trzeba było ponadrabiać zaległości. Z takich, chyba największa nasza porażka w całej naszej historii to jest rzecz dziś mniej więcej sprzed 4 lat, gdzie z racji tego, że mój wspólnik jest byłym mistrzem Polski w łamigłówkach logicznych, wymyśliliśmy sobie projekt, że będzie serwis społecznościowy opierający się na ludziach lubiących łamigłówki logiczne. O dziwo jest to jakiś tam całkiem fajny rynek, tylko nie w Polsce akurat, a za granicą. Zrobiliśmy cały portal, zbudowaliśmy jakieś bardzo duże zaplecze, wtedy jeszcze nawet nie znaliśmy pojęcia MVP, że pewnie nie tak trzeba robić, tylko od razu dopakowaliśmy go wielką ilością funkcji. No i co, no i w 2 osoby nie byliśmy w stanie go udźwignąć tak naprawdę ani marketingowo, ani jakkolwiek, szczególnie nie znając zewnętrznych rynków i parę miesięcy pracy poszło do piachu. Nawet mieliśmy takie aspiracje, że byliśmy sponsorami jakichś tam imprez, ale no zdarzyło się i jakoś tam się później odbudowaliśmy i działaliśmy sobie dalej. Testowaliśmy wiele innych też projektów.

Paweł: Jasne. Takim jednym z projektów, które realizowaliście w ramach White Black, jak rozumiem, jest projekt LockMe, prawda?

Bartosz: Tak jest. To jest projekt, który powstał bardzo spontanicznie. Nie był on tak mocno planowany, jak ten poprzedni, o którym mówiłem. LockMe wzięło się stąd, że kiedyś z okazji ślubu mojej koleżanki, na którym byłem jej świadkiem i miałem taką ciekawą funkcję, że musiałem organizować jej wieczór panieński i organizując ten wieczór panieński, uznaliśmy, że są takie pokoje jak escape roomy i zabierzemy ją. Bardzo nam się spodobało i zaczęliśmy chodzić po wszystkich wrocławskich, natomiast nie wiedzieliśmy gdzie szukać zbytnio informacji, bo to był jeszcze taki czas, kiedy firmy, które zajmowały się tym typem rozrywki, nie do końca były dobrze rozreklamowane. I uznaliśmy, że a to może trzeba zrobić taką stronę, gdzie będą takie escape roomy. Z racji tego, że my zbytnio z Jakubem nie przepadamy za świętami Bożego Narodzenia, to uznaliśmy, że kupimy parę butelek wódki i przez 3 dni te świąteczne właśnie postawimy taką stronę. Rzeczywiście MVP powstało przez 3 dni od samego projektu graficznego, poprzez kodowanie, wdrożenie i po no 3 dni. Potem sobie zrobiliśmy jeszcze jakieś 2 dni testów i odpaliliśmy cały lot, bardzo prosta historia. Tak naprawdę nie mieliśmy żadnych planów z tym związanych, a w tej chwili z tego się zrobił no całkiem ciekawy biznes.

Paweł: Kilka słów, czym są escape roomy, bo być może nie wszyscy słuchacze kojarzą. Jakbyś mógł w kilku zdaniach powiedzieć, na czym polega ta zabawa.

Bartosz: Escape roomy to jest taka forma rozrywki, gdzie zamykają cię w pokoju i masz jakiś okres czasu, żeby się albo wydostać z pokoju, albo rozwiązać zagadkę. Cała zabawa opiera się na takich grach, no one były głównie flashowe, point and click się nazywały, gdzie się rozwiązywało właśnie określone łamigłówki logiczne, żeby do czegoś dojść. Ta forma została przeniesiona do świata rzeczywistego. Nikt nie jest w stanie stwierdzić, czy rzeczywiście to był pierwszy pokój w Stanach Zjednoczonych, z Silicon Valley, czy to było jednak w Japonii? Natomiast ktoś to w końcu przełożył. W tej chwili w Polsce można odwiedzić ponad 500 takich pokoi, no w których po prostu przeszukujemy pokój, rozwiązujemy łamigłówki i musimy z niego wyjść.

Paweł: I wszystkie te pokoje można sprawdzić w bazie takich pokoi, które on jest serwisem LockMe, zgadza się.

Bartosz: Tak, no tak się złożyło, że akurat staliśmy się monopolistą, więc te wszystkie pokoje są u nas. Są jakieś mniejsze serwisy, natomiast one mają niepełne bazy, także znaczy, może tak, na pewno istnieją firmy, których jeszcze u nas nie ma, bo tych firm w Polsce powstaje coraz więcej, nawet się zdarza, że tygodniowo powstają 3, 4 nowe firmy, ale tak śmiało możemy powiedzieć, że podejrzewam, mamy takie pokrycie rynku na przestrzeni 95 do 97%.

Paweł: No to tylko pozazdrościć. Część osób pomyśli: czym jest dla was w projekcie LockMe? Co jest dla was największym wyzwaniem? Tak można pomyść: monopolista, macie większość pokoi, to tak naprawdę najtrudniejszą rzecz macie już za sobą, czy też tak patrzysz na ten projekt?

Bartosz: Wiesz, są najtrudniejsze chyba jest taka codzienna praca nad serwisem, bo poza tym, że mamy stronę, na którą można sobie wejć i można poprzeglądać jakieś tam oferty, czyli dokonać rezerwacji w niektórych escape roomach w Polsce, to tak naprawdę my codziennie musimy przeczytać parędziesiąt do paruset komentarzy, które musimy zmodyfikować, bo w nich mogą być spoilery odnośnie pokoi, mamy cały czas ciągły kontakt z naszymi partnerami, gdzie no w grę wchodzą pieniądze, bo przez system rezerwacji przelewają się pieniądze, więc musimy być cały czas dostępni. A jakby nie patrzeć, jest nas tylko 2, więc taka codzienna praca, dbanie o tę całą stronę, o wszystko, co się dzieje z tyłu, no zajmuje najwięcej czasu, jest takim największym, zwykłym trudem. Natomiast nie, nie marudzimy na to, bo jak patrzymy sobie na statystyki, na to, co się dzieje, jak to fajnie rośnie, to raczej się uśmiechamy.

Paweł: Żebyśmy jeszcze tak zrozumieli dobrze model działania LockMe. Czyli jesteście serwisem, który oferuje bazę tych pokoi i jaki mamy model, jakie mamy funkcjonalności oferowane dla użytkownika, który korzysta z waszego serwisu? Użytkownik po pierwsze może przeglądać całą bazę, pokroić i wybrać sobie pokój, który go będzie interesował.

Bartosz: Tak, każde pokój jest opisany, każdy pokój jest oceniony. Co najważniejsze, na naszej stronie jest prowadzony ranking, więc te pokoje są poustawiane zgodnie z naszym algorytmem, który decyduje, na którym miejscu rankingu się znajdzie pokój, dzięki czemu wiemy, który pokój jest lepszy, który jest gorszy. Część z tych pokoi można poprzez naszą stronę rezerwować, no te, z którymi mamy podpisane umowy, które są naszymi partnerami. U nas jest to, że można sobie po prostu zarezerwować kilka pokoi z różnych totalnie firm naraz, dokonując jednej płatności, co użytkownikom pozwala planować troszkę dłuższe wycieczki, czyli odwiedzają jedno miasto i za jednym razem odwiedzają kilka pokoi w ramach jednej, że tak powiem, całodziennej zabawy.

Bartosz: Tak, dokładnie tak. Aha, no i jest jeszcze jedna bardzo ważna funkcjonalność, na której się opiera nasz ranking, no to są komentarze, które użytkownicy mogą wystawiać w pokoju. Jednak tych komentarzy jest naprawdę mnóstwo i bardzo fajnie i bardzo dziękujemy naszym użytkownikom, że je piszą i dzięki temu inni wiedzą, czy dany pokój warto czy jednak nie odwiedzić.

Mateusz: Okej, a powiedz nam proszę, co jest dla was najtrudniejsze w realizacji LockMe?

Bartosz: Wszystkie duże zmiany tak naprawdę, bo to jest trochę jazda bez trzymanki. My nigdy wcześniej nie prowadziliśmy własnego e-commerce, a jakby nie patrzeć, jest to trochę własny e-commerce. I nie jestem w stanie ci podać jednego momentu, który był jakąś wielką porażką, bo jeszcze się nie wydarzył, na szczęście. Natomiast zdarzało się, że podejmowaliśmy drobne decyzje, które bardzo mocno negatywnie wpływały na na przykład naszych partnerów. Ze wszystkich firm, które są w Polsce, chyba takim najważniejszym momentem, znaczy najtrudniejszym, było to, kiedy wprowadzaliśmy jakiś tam bardzo mocne zmiany do algorytmu, który pozycjonuje pokoje w rankingu i troszkę za bardzo przykręciliśmy śrubę tam i wtedy no podniosły się głosy, że no przesadzamy, że to powoduje, że praca, którą no którą wykonali właściciele pokoi, zdobywać opinie, no była bez sensu, bo teraz część z nich nie liczy się do rankingu. I rzeczywiście wtedy przyjęliśmy na siebie dużo negatywnych słów, ale one też były słuszne, jakby na to nie patrzeć, bo my mamy ten problem, że my prowadzimy stronę o escape roomach, natomiast nikt z nas własnego escape roomu nie posiadał. Odwiedziliśmy blisko 140 pokoi w całej Polsce, natomiast nie znamy niestety tego biznesu od strony prowadzenia pokoju i co najgorsze, nigdy nie będziemy mogli prowadzić takiego pokoju, więc bardzo ciężko jest nam się wpasowywać w to, czego potrzebują nasi partnerzy. To jest chyba największy problem i właśnie z tego wynikają nasze największe, takie małe porażki w trakcie wprowadzania jakichś nowych funkcji czy new things, bo my sobie możemy już jakoś totalnie nie zdawać sprawy.

Paweł: Sprawy jasne. Natomiast współpraca z taką dużą ilością pokoi pewnie sprawia, że jesteście specjalistami, jeżeli chodzi o nawiązywanie takich współpracy i rozumienie potrzeb waszych partnerów.

Bartosz: Tak, natomiast my mamy taką filozofię, że się nie napinamy. W sensie nasza marka prezentuje się jako bardzo bezpośrednia i też taką komunikację prowadzimy z naszymi partnerami, co przejawia się przez jakieś tam drobne rzeczy, że staramy się ze wszystkimi na przykład rozmawiać. Zawsze jest tam jakiś tam kontakt telefoniczny, bardzo personalnie podchodzimy, mimo że tych partnerów jest coraz więcej, a nasz zespół się wcale jeszcze nie powiększa. Nie wiem, czy jesteśmy takimi aż wielkimi specjalistami, jeśli chodzi o pozyskiwanie partnerów, bo tak naprawdę w skali innych firm typu na przykład takich Booking.com, no to to jest śmieszność. Było partnerów, których posiadamy procentowo, jeżeli chodzi o rynek polski, żeby cię teraz nie skłamać, to jest w ogóle w okolicach 25% rynku polskiego. To są nasi partnerzy i to sobie powoli rośnie. Staramy się, żeby to rosło, ale też nie tak łatwo jest przekonywać wszystkich do tego, żeby zostali naszymi partnerami, tak że jest to ciągła, może nie tyle co walka, ale ciągła rozmowa, ciągły dialog, no bo jakby nie patrzeć tutaj w grę po prostu wchodzą pieniądze, okej?

Mateusz: Dzięki, Bartek, za informacje o LockMe. I tak, wychodząc trochę poza projekty LockMe, poza White Black i studium przypadku, może nie poza, ale czy ty w swojej karierze jako freelancer, jako przedsiębiorca rozwijający własne biznesy, miałeś momenty zwątpienia, kiedy chciałeś po prostu przejść do pracy na etat i nie martwić się o rozwój własnych projektów?

Bartosz: Oczywiście, to bardzo często tak było, szczególnie tam parę lat wstecz. Tylko że ja mam ten komfort, że no nigdy nie pracowałem na etat, więc w sumie nie wiem, co tracę. Znaczy tak, no pracowałem w jakichś tam agencjach, ale to oczywiście nie były jakieś super wiążące umowy i to też był taki wiek, gdzie miałem tam 18 lat, więc nie zarabiałem jakiś strasznie dużych kwot, żeby mieć czego teraz żałować, że stamtąd odszedłem. Natomiast tak, oczywiście takie myśli się bardzo często będą po głowie z kilku powodów. Pierwsze, no to oczywiście czysto materialny. Ja oczywiście my mamy jakieś tam planowanie, jest jakieś tam cashflow, natomiast no nigdy nie wiadomo, co się może wydarzyć. No ja pracując w korporacji, których akurat we Wrocławiu, stąd pochodzę, jest bardzo dużo, no to moi koledzy mają no tę przyjemność, że wiedzą, co będzie za 3 miesiące spokojnie, no chyba że ich wywalą oczywiście, ale to każdy się może zdarzyć.

Paweł: Zawsze się może zdarzyć.

Bartosz: Dokładnie. Natomiast ta kwestia tej fajnej wolności… W tym momencie nie wyobrażam sobie, żeby wylądować na etacie. Szczerze mówiąc to, że można sobie samemu splanować czas i mimo że jestem strasznie, niestety jestem często leniwy i często też ten czas mi przelatuje przez palce, natomiast jakoś nie wyobrażam sobie zasiąść za biurkiem na 8 godzin, mimo że byłoby to o wiele mniej niż aktualnie pracuję, ale no, nie żałuję. Tak, generalnie zdarzają się momenty, kiedy mam wszystkiego dosyć, no ale to każdy ma takich chwil.

Paweł: Gdyby słuchały nas osoby, które wchodzą dopiero w profesjonalne życie, zastanawiam się, czy iść do pracy, czy założyć własną firmę. To mając na uwadze twoje doświadczenia, te pozytywne i te negatywne, rozumiem, że twoja porada byłaby jednoznacznie: spróbuj coś własnego.

Bartosz: Nie, niekoniecznie, bo to zależy od osoby, jakie potrzeby ma dana osoba. Jeżeli jesteśmy kimś, kto potrzebuje mieć stabilność, mieć pewność i taki komfort psychiczny, że wszystko będzie dobrze, to w życiu nie zakładać własnej firmy, bo no no no bo zjedzą nas nerwy i wylądujesz z zawałem w wieku 25 lat po prostu. Natomiast jeżeli jesteś w stanie sobie pozwolić na odrobinę takiego luzu i takiej mocnej niepewności, no to może być to całkiem ciekawa przygoda.

Paweł: Tak, zadałem pytanie trochę przewrotnie. W 100 procentach podpisuję się pod tym, co mówisz. I jakie plany na przyszłość w kontekście projektu LockMe oraz innych projektów?

Bartosz: Tak, z racji tego, że LockMe zajmuje coraz więcej czasu, to innych projektów chwilowo nie planujemy, ale zamierzamy bardzo mocno iść w stronę LockMe. Poszerzamy też trochę naszą ofertę, bo niestety z racji tego, że my prowadzimy ogólnopolski ranking, to nie możemy założyć własnego escape roomu stacjonarnego, bo byłoby to po prostu nie fair, gdyby nasz pokój się znalazł w rankingu ogólnopolskim. Natomiast z racji tego, że zawsze chcieliśmy budować pokoje, to zaczynamy budować pokoje mobilne na eventy i to jest taka fajna odskocznia, bo zamiast siedzieć przy komputerze, na przykład ostatnio zajmuję się stolarką, tuję jakieś rzeczy z drewna. Ostatnio zbudowałem labirynt z drewna i jest to fajne. Tak, podjęliśmy taką decyzję, że White Black oczywiście jest i będzie, jest naszym takim wentylem bezpieczeństwa, natomiast pakujemy jak najwięcej sił w LockMe и rozwijamy.

Mateusz: Okej, Bartku, to tak na koniec zawsze pytamy naszych rozmówców o to, w jaki sposób nasi słuchacze mogą się najlepiej z nimi skontaktować. Więc jaka jest najprostsza forma kontaktu z tobą, gdyby ktokolwiek chciał dopytać o coś związanego z projektami, które realizujesz, albo z twoim doświadczeniem?

Bartosz: Tak naprawdę każdym możliwym, czyli najprościej jest mi znaleźć na Facebooku i do mnie napisać. Można pisać na maila z LockMe, typu kontakt LockMe, można pisać do mnie na [email protected]. Każda z tych form jak najbardziej odpowiednia i na każdej odpowiadam.

Mateusz: Dzięki wielkie za to, że poświęciłeś nam swój czas i zdecydowałeś się podzielić swoją wiedzą i no do usłyszenia, do zobaczenia w przyszłości. Życzymy powodzenia w realizacji twojego biznesu.

Paweł: Dzięki jeszcze raz i do usłyszenia.

Bartosz: Dziękuję bardzo.

Paweł: Dzięki za wysłuchanie dziesiątego odcinka naszego podcastu. Na zakończenie mamy kilka spraw podsumowujących.

Mateusz: Przede wszystkim notatki do tego odcinka znajdziecie pod adresem www.failurepodcast.pl/010. Dajcie nam też znać, że nas słuchacie, lubiąc nasz profil na Facebooku pod nazwą Failure Podcast, a także rozmawiając z nami na Twitterze. Nasze loginy to @ant_pawel oraz @mpospieszny. Dyskusję możemy prowadzić także z użyciem hasztagu #failurepodcast.

Paweł: No i na koniec dla tych, którzy słuchają nas z jabłkowych urządzeń, zachęcamy do pozostawiania waszych ocen i recenzji w iTunes, co pozwoli nam dotrzeć do jeszcze szerszej grupy odbiorców. Dzięki wielkie.

Mateusz: Za wasze wsparcie no i do usłyszenia już za 2 tygodnie.

  

Odcinek 10 – Bartosz Idzikowski, LockMe
 
W jubileuszowym odcinku porozmawiamy z Bartoszem Idzikowskim, który jest przykładem „multiprzedsiębiorcy” z doświadczeniami w realizacji różnych projektów biznesowych. W naszej rozmowie skupiamy się na LockMe, a także poruszamy wątki związane z WhyBlack oraz blogiem studiumprzypadku.com
Kilka rad i wniosków Bartka:
RADA 1: Porażki i błędy to jest pewien element feedbacku przy realizacji projektu.
RADA 2: Blog bardzo pomaga w biznesie, jeśli nie robi się z jego użyciem marketingu wprost i w nachalny sposób.
RADA 3: Pamiętaj o MVP zanim zbudujesz wielki projekt.
RADA 4: Czasami spontaniczny pomysł może stać się bardzo ciekawym biznesem.
RADA 5: Każda duża zmiana jest sporym wyzwaniem w realizacji biznesu.
RADA 6: Bardzo ważna jest umiejętność wczuwania się w potrzeby osób, dla których realizujemy projekt.
RADA 7: Wolność – mimo ciężkiej pracy – jest wspaniałym motywatorem do ciągłego trwania na przedsiębiorczej ścieżce.
RADA 8: Jeżeli potrzebujesz mieć stabilności, pewności i komfortu psychicznego – nigdy nie zakładaj własnej firmy.
Kontakt z Bartkiem:
facebook.com/bartosz.idzikowski
Nasza następna audycja już za 2 tygodnie, a my dziękujemy za wysłuchanie jubileuszowego – 10-ego odcinka podcastu. Dzięki, że jesteście z nami!

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o kolejnych odcinkach na bieżąco, zostaw nam swój e-mail. Obiecujemy, że nie wyślemy żadnego spamu, dbamy o Twoją prywatność i Twoje dane.

Email marketing software powered by FreshMail


Podaj swój adres e-mail:

...more
View all episodesView all episodes
Download on the App Store

FailurePodcast.plBy FailurePodcast.pl