Nie możesz odsłuchać?
Zobacz zapis!
Zamknij zapis
Witajcie w podcaście „Failure”. W tej audycji rozmawiamy z ciekawymi osobami o błędach w projektach, które realizowali.
Naszym celem jest przedstawienie historii, które pozwolą innym przedsiębiorcom unikać powielania złych działań lub decyzji.
Witajcie słuchacze. Cieszymy się, że jesteście z nami. Dzisiaj naszym gościem będzie Michał Sadowski, który jest znany jako twórca Brand24.
Czy tak szybki sukces rozwijającego się projektu, jak Brand24, również miał na swojej drodze potknięcia? Posłuchajcie sami Michała i przekonajcie się, że nawet najlepsi popełniają nasze tytułowe błędy.
Cześć, witamy was serdecznie w kolejnym odcinku „Failure Podcast”. Jest ze mną Paweł i dzisiejszym naszym gościem jest CEO Brand24, Michał Sadowski.
Brand24 większość z was na pewno zna. Jest to jedna z najpopularniejszych aplikacji do monitoringu internetu w Polsce. Michała też większość branży startupowej raczej zna. Cześć Michał, dzięki, że zgodziłeś się przyjąć nasze zaproszenie.
Cześć, dzięki za zaproszenie.
Przechodzę do rzeczy, bo zaproszenie do „Failure Podcast” w świetle różnych sukcesów, które ty razem ze swoim zespołem odnosisz, może się wydawać wielu nie na miejscu, ale ja myślę, że możemy od razu zacząć od tego, że nie do końca chyba jest tak, że Brand24 to wyłącznie zwycięstwa, sukcesy, nagrody i radosna praca. Czy doświadczasz trudnych momentów w pracy ze swoim zespołem?
Jasne, no w zasadzie od początku mieliśmy najróżniejsze problemy i zgrzyty. Pierwszymi problemami, czy pierwsze problemy, to były związane z finansowaniem całego projektu. Jakby w pewnym momencie zdecydowaliśmy się zasilić firmę zewnętrznym finansowaniem i mieliśmy pozyskanie inwestora – ogromne problemy. Większość z tych, do których uderzyliśmy, powiedziała, że z projektu raczej nic nie będzie i że to jest jakby już któreś narzędzie tego typu w Polsce, jakby nie widać tu jakiejś specjalnej wartości. Więc jakby to był pierwszy problem, no i wtedy pojawiło się w naszych głowach spore wątpliwości, bo to też nie byli jacyś głupi ludzie, którzy nam takie rzeczy mówili. No i jakby z czasem udało się jednak zdobyć tych pierwszych klientów.
Natomiast jakby systematycznie pojawiały się kolejne problemy. Problem trochę skali, to znaczy dość szybko zdobyliśmy pierwszą pulę klientów i oni dość mocno obciążyli system, przez co jakby sama aplikacja zaczęła trochę działać wolno. No ludzie zaczęli na to narzekać, no i to jakby powodowało garść problemów. To też uniemożliwiło nam przez pierwsze lata ekspansję zagraniczną. Musieliśmy się skoncentrować na jakby przebudowaniu systemu do technologii, w ramach której mogliśmy rozwijać się do jakby przejść wliczenie klientów w tysiącach, a nie w setkach.
I jakby takich tego typu problemów na dużo mniejszą, no nawet skalę, było więcej. Bo z moich takich ulubionych powiedzmy faux pas, które wydarzyły się w pierwszych latach, to jakby formularz… nie, nie badaliśmy w żaden sposób, może nie że w żaden sposób, ale w minimalnym stopniu analizowaliśmy ruch na naszej stronie. Okazało się, że dopiero po 3 latach, że na stronie rejestracji mieliśmy siedemdziesięcioprocentowy odrzut z formularza rejestracji, czyli jakby 7 na 10 osób nie kończyło tego formularza. Okazywało się, że wykrzaczali się na polu „kod promocyjny”. Każdy chciał taki kod promocyjny gdzieś w internecie znaleźć. No i jakby z czasem przebudowaliśmy ten formularz rejestracji, to jakby poprawka trwała kilka dni. No i udało nam się ten bounce rate zmniejszyć do 20%, więc nagle pozyskiwaliśmy kilkukrotnie więcej potencjalnych klientów poprawką, która kosztowała 2 dni. No i jakby wtedy był błyskawiczny skok przychodów o liczbę pozyskiwanych nowych klientów. Tego typu rzeczy, no i jakby mówię o tym jako o faux pas, bo jakby można było potraktować to jako win, ale to nie do końca jest win, bo nie wystartowaliśmy z dobrej pozycji naskakując na bardzo dobrą, tylko z bardzo złej na bardzo dobrą, więc jakby gdybyśmy od początku mieli ten formularz rejestracji, na przykład, gdybyśmy od początku analizowali ruch na swojej stronie, a analizowali bardziej wnikliwie zachowania klientów, no to pewnie dzisiaj bylibyśmy, no może i nawet 2 razy większe przychody mieli miesięczne niż mamy. Więc jakby jest dobrze i z tego się trzeba cieszyć, ale trzeba być też świadomym rzeczy, które można było gdzieś tam poprawić.
Jasne, jeżeli chodzi o różne błędy i porażki, które zadziały się po drodze, jeszcze do tematu wrócimy. Natomiast ja chciałbym troszeczkę jeszcze zadać pytanie dla osób, które być może nie wiedzą, czym zajmuje się Brand24, być może jeszcze takie się gdzieś znajdą wśród naszych słuchaczy. Jakbyś mógł krótko powiedzieć, czym jest Brand24?
Skąd pomysł? Pewnie nie będzie kojarzył ani mnie… Jakby produkt Brand24 polega na monitorowaniu wszelkich publicznych zmian, czyli gdziekolwiek ktokolwiek mówi na temat Twojej firmy, na temat tego podcastu, na temat jakiejś marki, jakiejś Adidas, Business Insider, „Feler Podcast”, jakby dowolna marka, dowolna fraza, dowolny temat, ktokolwiek mówi w sieci, my to zbieramy w jednym miejscu i dajemy do tego dostęp w postaci panelu internetowego czy aplikacji mobilnej. No i pozwalamy wyciągać lepsze wnioski, lepiej zrozumieć klientów, to, co im się podoba, co się nie podoba w produkcie, usłudze, w marce. Pozwalamy przede wszystkim kontaktować się z tymi klientami, czyli wejść w interakcję, no i potencjalnie też sprzedawać, zwiększać sprzedaż dzięki tym danym.
Z potrzeby. To znaczy my wcześniej korzystaliśmy z istniejących narzędzi monitoringu, nie byliśmy z nich zadowoleni, potrzebowaliśmy czegoś lepszego. I jakby, ale zawsze też byliśmy zakochani w usługach pracujących w modelu SaaS, które są w dużej mierze zautomatyzowane, gdzie większość klientów, nie jakby nie widzi się na oczy, tylko raczej oni rejestrują się przez usługę internetową. Z tych 2 jakby elementów ułożył nam się plan stworzenia Branda.
Ok, no to właśnie nawiązując do tego, że zrodziłeś to z potrzeby. Tak z moich obserwacji na rynku jest kilka takich narzędzi, także na rynku polskim, na rynkach zagranicznych. Jak działacie z tą konkurencją, jak się wybijacie? Tak, no bo jednak nie jest to pierwsze narzędzie, nie jest jedyne. Czym się wyróżniacie?
Wiesz co, przede wszystkim no zawsze trzeba się w jakimś sensie wyróżniać produktem. Jakby jeśli produkt jest słaby, to naprawdę czarodziei sprzedaży, żeby wycisnąć z niego jakieś wzrosty i tak dalej. Więc jakby główny element konkurencji, no to są różne funkcje, różne elementy systemu, użyteczność, no niekoniecznie jakby przerost ilości bajerów nad jakby użytecznością produktu, ale ta użyteczność powinna być pewnie głównym elementem i kluczem. No natomiast jakby jest też dużo, można się dużo odróżniać w rzeczach poza produktowych albo poza technologicznych, to znaczy w obsłudze klienta, w podejściu do niego, w dotarciu do klienta. No i to są takie pewnie elementy, w których mocno się odróżniamy, bo od początku naszej komunikacji postawiliśmy na taki trochę, powiedzmy, większy luz w komunikowaniu tego, co by nie mówić jednak poważnego produktu, bo analityka jest raczej rzeczą poważną. No i okazało się, że jest to jakoś tam skuteczna droga. Udało nam się zbudować bardzo silną markę, w zasadzie dzięki sile tej marce spora część klientów jest właśnie w ten sposób pozyskiwana.
Rozumiem, że a propos tej obsługi klienta, o której mówisz, to dlatego też na co dzień ty również angażujesz się w obsługę klienta, niejednokrotnie widać z tego przykłady na różnego rodzaju mediach społecznościowych. I jest tak, to jest taka forma, rozumiem, zrozumienia i poznania klienta, tak?
Otóż to, otóż to. To znaczy PR i tak dalej to wszystko jest jakby ważne i i i takie zagrywki pod wizerunek czy pod promocje są dobre, no bo jakby liczymy na to, że część z tych ludzi zrobi screena i powie „ale obsługa jest super, bo CEO odpisał mi o dwudziestej drugiej w sobotę na pytanie o zapomniane hasło”, tak. Natomiast to też nie do końca o to chodzi. Główna wartość z tego jest dla mnie, główna wartość z tego płynie taka, że ja lepiej rozumiem, co klientów boli, z czym mają problemy, nawet jeśli są prozaiczne rzeczy. Ja mogę między wierszami co tak naprawdę tego klienta boli i i być w stanie zmieniać produkt sposób, który gwarantuje mu utrzymanie pozycji, czy wzrost, czy rozwój tego typu rzeczy. Czyli to jest jakby element, który jakoś tam gdzieś wyniosłem z mojej pracy sezonowej jeszcze w czasach, kiedy pracowałem jako kucharz w Pizza Hut. Tam zaobserwowałem, że menadżer restauracji co miesiąc musiał przeprowadzić jedną zmianę jako kucharz, jedną zmianę odbyć jako kelner, tak, żeby był świadom tego, jak wygląda praca w okopach. I ja staram się nadal być tej pracy w okopach świadomy.
Brand24 to jeden z najbardziej, myślę, rozpoznawalnych polskich startupów i pytanie, czy kiedy zaczynałeś przygodę z tym projektem, miałeś przekonanie, czy miałeś plan, że rozrośnie się do takich rozmiarów, jakie firma ma obecnie?
Wiesz co, no nie, nie. Ja kiedy zaczynaliśmy z Brandem, to jakby w ogóle marzyłem o tym, żeby z przychodów spółki starczało na nasze pensje, żebyśmy mogli w końcu się odbić trochę finansowo od dna i mieć na kredyty hipoteczne i rachunki. Jakby natomiast apetyt rośnie w miarę jedzenia i kiedy nam się to uda osiągnąć jakoś w drugim czy trzecim miesiącu naszej działalności komercyjnej, no to zaczęliśmy myśleć o czymś więcej, no jakby o tym, że może jakby ta spółka będzie czymś więcej, może uda nam się zbudować jej pozycję do tego, żeby z dywidendy móc sobie wypłacać takie pieniądze, że że jakby nie będzie trzeba no jakby szukać kolejnych jakiś, czy czy, czy czy myślenia z jakimiś alternatywami, czy czy mieć jakieś kilku projektów obok, ale skupić się na jednym. No i tak też się stało, że jakby wręcz nas w tej chwili utrzymuje na przyzwoitym poziomie. No ale kiedy już jakby osiągnęliśmy mocno pozycję w Polsce, no to zaczęliśmy myśleć nad tym globem, który zawsze chodził nam po głowach. No i w tej chwili plan jest taki, żeby to, co udało się zbudować, tę pozycję, którą dało się osiągnąć w Polsce, chcielibyśmy osiągnąć w wersji zagranicznej.
W trakcie realizacji tego projektu, w trakcie pracy nad Brandem na co dzień, jak często masz takie momenty, albo jak często miałeś takie momenty? Może już ich nie masz, że chciałeś się poddać? Może w ogóle takich projektów? Może przesadzam specjalnie.
Na początku były takie momenty, na początku były takie momenty i pewnie poddałbym się, gdybym miał jakieś lepsze alternatywy, to znaczy gdyby ktoś mi zaoferował pracę, która pokrywałaby moje koszty życia comiesięcznego, to pewnie bym się poddał, poszedł gdzieś na etat, może bym Branda robił po godzinach i może z czasem on by też wybuchł i wtedy bym się przeniósł z powrotem. Trudno powiedzieć, no ale na pewno miałem momenty zwątpienia w momencie, w którym odbijaliśmy się od inwestorów, którzy mówili, że raczej nic z tego nie będzie. Więc to na pewno. Natomiast od startu, jakby wiecie, no 4 lat, tam prawie 5, czyli od chwili startu komercyjnego, rośniemy co miesiąc nieprzerwanie pod kątem przychodów, więc no jakby to też nie ma klimatu, żeby takie myśli o poddawaniu się były. Oczywiście gdzieś tam, jakby zawsze są duże wyzwania, bo to nie jest tak, że rozkminiliśmy już wszystko, wiemy już wszystko i wiemy, jak osiągnąć globalnie sukces w 100 procentach. I w zasadzie to jest teraz tylko nie wiem, no dajcie nam rok i i będziemy liderem światowym. Jeszcze przed nami sporo wyzwań, sporo jakby takich, tak jakby rzeczy, które będą stanowiły duży opór i i które będą trudne do rozpracowania. No ale a przyznam, że akurat w tej chwili no nie mam wątpliwości, że że że prędzej czy później uda nam się osiągnąć ten jakby status dużej spółki globalnej, z prostego względu, jakby produkt się podoba klientom, jakby zbiera bardzo dobre recenzje, nie tylko w Polsce, ale także za granicą, więc w tej chwili jakby jedynym, w cudzysłowiu, wyzwaniem jest dotrzeć do tych ludzi. No jakby mówię w cudzysłowiu jedynym, bo bo to nie jest takie oczywiście proste, jest ogromnym wyzwaniem stworzyć skalowalny, rentowny model pozyskiwania klientów za granicą, bo nie nie sztuką jest wydać 5000$ kosztów pozyskania klienta, który w całym cyklu życia przynosi 2000$, no to słaby biznes jest wtedy. Ale jakby no to jest jeszcze przed nami dużo wyzwań, ale myślę, że w tej chwili no byłoby dziwne, żebym miał takie myśli o tym, żeby się poddać czy wypalić. Jakby to jest teraz najbardziej ekscytujący moment chyba w historii Branda, no bo bo bo bo po prostu każdego dnia może wydarzyć się coś niesamowitego. W zasadzie co co drugi dzień przychodzi do nas ktoś, o kim w życiu bym nie pomyślał, że że że coś takiego istnieje. Tak, no nie wiem, jakaś agencja z Palestyny, albo jakaś firma gier komputerowych zarejestrowana w Belize w Ameryce Południowej, gdzie nie miałem pojęcia, aż taki kraj existe. Teraz przed chwilą się śmialiśmy w biurze, bo zarejestrowała się osoba, gdzieś tam z Estonii, która ma tytuł wpisany na stronie „bad therapist”, czyli jakby terapeuta od tyłka. Nie wiedziałem, że jest taka specjalizacja i że to jest coś, co jakoś tam wymaga specjalnego no specjalnego fachu, ale ciekawy przypadek.
Ale, ale i takich jest jakby my codziennie jakby mamy takie jakieś historie, że to jakieś biuro amerykańskiej marynarki, tutaj biuro pierwszej damy Stanów Zjednoczonych, tutaj jakieś córka Elvisa, no tam policja w Komendzie policji w São Paulo, Brazylii. No więc jakby jest to bardzo ekscytujący czas w funkcjonowaniu Branda. No i dziwne by było, żeby żebym się wypalił czy czy czy nawet po godzinach robił jakieś inne rzeczy. W tej chwili Brand ma największą szansę z wszystkich projektów, które kiedykolwiek robiłem. Brand ma największą szansę zrobienia, osiągnięcia czegoś dużego. Być może to będzie w ogóle projekt, w którym w którym będę miał jedyną szansę taką na zrobienie czegoś dużego globalnie, nie wiadomo, jak moje kolejne projekty, które gdzieś tam kiedyś będę w życiu robił, jeśli będę robił takie. No i byłbym głupi, gdybym w tej chwili gdzieś próbował jakieś dodatkowe rzeczy, rozdrabniał mój czas na jakieś dodatkowe projekty. Trzeba się skupić w tej chwili na na tym jednym.
Ten fascynujący i pełen wyzwań czas, który teraz przed wami w Brandzie, to na pewno czas ciężkiej pracy, wielu rozkmin, wielu rzeczy do przepracowania. No niewątpliwie no.
Mamy takie sytuacje, że na przykład wam opowiem taki bardzo ok, z życia wzięty. W lutym mieliśmy turbo hiper mega zajebistą sprzedaż w wersji, mówię tylko w wersji globalnej, bo w Polsce co miesiąc mamy bardzo dobrą. W marcu mieliśmy bardzo dobrą sprzedaż w wersji globalnej, ale już nie tak dobrą jak w lutym i nikt nie wie, dlaczego. Albo znaczy, w tej chwili już wydaje nam się, że wiemy, że był jakiś błąd formularza płatności, ale analizowaliśmy wszelkie statystyki i wszystko się zgadzało do momentu zakupu i gdzieś tam po prostu pod koniec ludzie nie nie nie kupowali już tak często tego produktu jak w lutym. No i okazało się, że jakby dopiero po chyba 3 czy 4 tygodniach analizy, że był błąd w formularzu płatności, który niestety wyrzucał z niego sporą część ludzi, którzy byli zainteresowani kupnem produktu. No i to tak jakby taki kolejny faux pas, który pokazuje, że na dobrą sprawę to osoba, która pilotuje produkt, czy czy czy nawet sam CEO, czy czy szef sprzedaży, powinien co miesiąc kilkukrotnie tworzyć konto w swoim produkcie, przechodzić cały proces tak jak klient, żeby być pewnym tego, że produkt będzie działał i że produkt działa poprawnie i że wszyscy cała komunikacja po drodze jest jest optymalna, prawda? Uważa się, to są tego typu rozkminy, że my siedzimy, patrzymy w słupki danych, patrzymy na konwersję z jednego etapu lejka sprzedażowego na drugi i staramy się rozkminić, dlaczego ruch z tego źródła konwertuje w tym miesiącu słabiej niż ten, czy może to wynika z kreacji, może to wynika z form interakcji, jakie prowadzimy z klientami, być może coś ze sprzedażą. Jakby milion czynników, milion zmiennych w tym równaniu, no i człowiek stara się dojść do tego, skąd, czy czy czy jak tę formułę ostatecznie stworzyć tak, żeby żeby ona była skalowana, tak żeby kolejny milion złotych czy dolarów wrzucony w akwizycję nowych klientów przynosił zysk 5 czy 6 w przychodzie. Więc to to są takie jakby wyzwania, z którymi się teraz borykamy, takie bardzo, bardzo analityczne.
I jak na to wszystko znaleźć czas, bo patrząc social media, można odnieść wrażenie, że że nie śpisz i masz mnóstwo pasji. I jak na to wszystko znaleźć?
Sen akurat święta sprawa, trzeba spać 7-8 godzin dziennie i ja akurat trzymam się tych liczb. Natomiast wiesz co, nie wiem, zazwyczaj mówię, że moim sekretem jest brak straty czasu na prozaiczne rzeczy, jak mycie się, podcieranie, jakieś tego typu rzeczy? Nie mam jakiegoś złotej porady, ale no staram się być bardzo konkretny w tym, co robię, to znaczy właśnie.
Jak wygląda taki twój typowy dzień pracy?
Wiesz co, wstaję jakoś koło godziny 8:00, siedzę, jakby spędzam trochę czasu z rodziną. Koło dziewiątej jadę do biura. W biurze siedzę do koło godziny 17:00. Wracam do domu, spędzam trochę czasu z rodziną, pomagam usypiać córki, potem dalej siedzę do godziny, powiedzmy, dwunastej, pierwszej w nocy. Myślę, że kluczem w tym, innym kluczem też jest to, że jakby moje biuro jest trochę mobilne, to znaczy ja nawet jak jestem na zakupach, to gdzieś tam od czasu do czasu, jak jest jakaś pilna sprawa czy coś, mail jest, czy Slack, to odpowiadam, odpisuję, pilotuję tę pracę, pilotuję to, jakieś projekty, które realizujemy, więc ta moja praca jest mocno mocno zdalna, nawet jak sobie siedzę i odpoczywam z rodziną na plaży, to gdzieś tam też sobie delikatnie dłubię, no bo też praca jest moim hobby, więc więc to nie jest tak, że jak mam wolne, to to to jakby myślę sobie już zupełnie o innych rzeczach niż robota, tylko robota jednak też jest moim hobby i jest mi w głowie w momencie, w którym jestem teoretycznie po godzinach.
Michał, tak idąc trochę wybiegając w przyszłość, jakie plany i gdzie chcielibyście być z Brandem za 3 lata? Dajmy na to.
A chcielibyśmy być globalnym liderem. Chcielibyśmy, no być może mieć już 10000 klientów. Tak, to to jest taki pułap, który w tej chwili nam się marzy. No i jakby do tego to, że mam nadzieję, że w ciągu 3 lat uda się zdążyć.
Czyli największym takim wyzwaniem w tym momencie jest rzeczywiście ta skala i ta ekspansja zagraniczna?
No ale to zdecydowanie. No w Polsce byłoby ciężko nam wygenerować w dość krótkim czasie 10000 klientów. Dlatego też skupiamy się mocno na długim ogonie i mocno na tej granicy, chociaż oczywiście Polska też jest naszym oczkiem w głowie i dane, czy jakość naszego produktu w Polsce is znacznie wyższa niż za granicą, ale to też wiąże się z tym, że w Polsce duża część naszych klientów to są duże spółki, takie powiedzmy top marki, które oczekują najwyższej jakości produktu. Za granicą troszkę bardziej postawiliśmy na średnią półkę, gdzie gdzie gdzie, jakby nie chodzimy na spotkanie z klientami, nie robimy uścisków dłoni, tylko raczej wszystko jest zautomatyzowane i wtedy, jakby oczywiście siłą rzeczy wtedy wpadały nam troszkę mniejsi klienci, ale ale za to są automatycznie, więc koszt ich pozyskania jest dużo niższy.
No właśnie, jeszcze tak będąc przy liczbach, czy jesteś w stanie powiedzieć, czy możesz powiedzieć, jaka jest ta proporcja klientów polskich do zagranicznych w waszym przypadku?
W tej chwili około 25%, tak myślę, to są klienci zagraniczni. Może przehodować, być może nawet więcej. Natomiast zagranica rośnie dużo szybciej. W tej chwili robiłem podsumowanie zeszłego miesiąca, no i w Polsce przy jakby w Polsce urośliśmy o około 10000 zł miesięcznie, no a za granicą około chyba 16000.
Okej, i to jeszcze mam takie jedno pytanie odnośnie wyzwań. Co jest najtrudniejsze w tym takim globalnym skalowaniu, w tej ekspansji zagraniczna? Nie skupiam się w tym momencie na polskim rynku, ale na tym wyjściu za granicę.
Wiesz co, 2 rzeczy. Jedna to jest stworzenie jakby przejście w sposobie myślenia na model takiej właśnie skalowalnej formule akwizycji klientów, to znaczy, żebyś liczył sobie koszt pozyskania klienta, żebyś sobie liczył średni przychód na klienta w całym cyklu życia i żeby te 2 parametry były w dobrych proporcjach, czyli żeby ten koszt akwizycji klienta był pewnie mniejszy niż tam 25-30% całej kasy, jaką klient przyniesie w ciągu całego cyklu życia w twoim ekosysteme, wewnątrz twojego produktu. I to jest jakby pierwsze, myślę, wyzwanie, żeby przejść w całej strukturze firmy, bo u nas nawet ludzie, którzy pracują na młodszych stanowiskach związanych z marketingiem, świadomi tych wyliczeń, są świadomi tej formuły i oni wiedzą, jaki koszt akwizycji klienta jest dla nas akceptowalny i liczą sobie wszystkie te proporcje, tak żeby klienci, których pozyskują dla nas i działania marketingowe, które realizują, były rentowne.
Druga rzecz to jest jakby problem pomiaru, dokładnego pomiaru efektywności poszczególnych źródeł ruchu i powiedzmy kanałów marketingu, tak. Czyli jakby jest niestety mega zamieszanie pomiędzy danymi, które oferuje na przykład Facebook jako platforma reklamowa, inne dane oferuje Twitter jako platforma reklamowa, inne jeszcze dane pokazuje Google Analytics, który niby powinien mierzyć jedną i drugą platformę, więc ciężko jest dojść do jednego, jakiegoś konsensusu. Przede wszystkim dlatego, że każda z tych platform inaczej mierzy ciasteczka i długość ich życia. Jakby inna sprawa to cały w ogóle kanał direct, to znaczy, czy czy może inaczej indirect, to znaczy kiedy emitujemy gdzieś tam reklamy, no to część ludzi po prostu widzi i wpisuje potem Brand24 w Google sobie, prawda, i w jaki sposób dokładnie mierzyć efektywność na tym kanale, kiedy nie wiemy do końca, skąd on, przecież możemy pytać tego klienta, ale klienci często są dotykani przez markę w wielu różnych miejscach i nie są w stanie potem wskazać konkretnie, skąd przyszli, co spowodowało, że tak naprawdę jakby poszli w tym kierunku. Więc jakby to jest ogromne wyzwanie, żeby być w stanie z tego gigantycznego szumu marketingowego wyciągnąć jakieś sensowne wnioski na temat tego, skąd ten klient przyszedł, dlaczego przyszedł i jak w przyszłości ściągnąć takich więcej.
Powoli kończąc, mam jeszcze pytanie. Jakbyś ze swojego doświadczenia mógł powiedzieć coś młodym przedsiębiorcom, którzy zamierzają otworzyć własną firmę, z doświadczenia Brand24? Jaka byłaby to rada?
Wszystkim od początku, a szczególnie na początku, uderzajcie do klientów samodzielnie. To znaczy pierwsze miesiące istnienia, moim zdaniem, dowolnego startupu, który cokolwiek sprzedaje, jakikolwiek produkt, jakby ta sprzedaż powinna wtedy być najbardziej nieskalowalną rzeczą, jaka jest możliwa, czyli sam twórca, sami twórcy uderzają do klientów i starają się ich przekonać do rozwiązania. Bo to jest pewien, jakby błąd, który też obserwuję u młodych przedsiębiorców, którzy często jakby niestety popełniają, że po starcie produktu zatrudniają sprzedawcę albo zatrudniają firmą call center, która w ich imieniu obdzwania klientów. Nikt nie jest, natomiast nikt nie będzie w stanie tak dobrze jakby argumentować tego, dlaczego wasz produkt jest istotny dla klienta, jakby sami. Więc starajcie się na początku samodzielnie budować doświadczenia sprzedażowe, a w momencie, w którym zaczną wychodzić, zaczną kupować, dopiero zatrudniać ludzi, na których swoje doświadczenie przeniesiecie. Dzięki.
Michał, za wszystkie rady na koniec takie standardowe pytanie, w jaki sposób nasi słuchacze ewentualnie mogą się z tobą skontaktować, jeśli chcieliby o coś dopytać?
Najwygodniej jest odpisywać na wiadomości na Fejsie, więc Facebook.com/michalsadowski pisane razem. Jestem.
Do usług. Dzięki, pozwolimy sobie dodać tego linka w opisie do podcastu. No i wielkie dzięki za to, że zgodziłeś się poświęcić tam trochę swojego czasu i podzielić się swoim doświadczeniem ze słuchaczami.
Spoko, pozdrawiam serdecznie. Do usłyszenia.
Wielkie dzięki. Do usłyszenia.
Dzięki za wysłuchanie dzisiejszego odcinka. Jak mieliście okazję posłuchać, nawet w takich projektach jak Brand24 życie nie jest wyłącznie usłane różami.
Zachęcamy do wyciągania lekcji także od tych najlepszych ze sceny startupowej, ponieważ pokazują wyraźnie, że w absolutnie każdym projekcie są 2 strony medalu: ta pozytywna, widziana na co dzień przez świat zewnętrzny, i ta ciężka praca i problemy, których niejednokrotnie nie widać.
Powodzenia w realizacji waszych projektów i zapraszamy do lektury wartościowych notatek do odcinka na www.failurepodcast.pl łamane przez zero zero dziewięć.
Dzięki wielkie, że byliście z nami i do usłyszenia już za 2 tygodnie. Naszym kolejnym gościem będzie Bartosz Idzikowski. Do usłyszenia.
Odcinek 9 – Michał Sadowski, Brand24
Tym razem naszym gościem jest Michał Sadowski, jeden z bardziej znanych polskich przedsiębiorców sceny startupów technologicznych, CEO Brand24. Polecamy rozmowę z Michałem, który pokazuje, że nawet najlepsi zmagają się z trudnościami na drodze do realizacji swojego sukcesu.
Rady Michała i wnioski z rozmowy:
RADA 1: Zawsze wnikliwie analizuj zachowania klientów na stronie swojego projektu.
RADA 2: Wyróżniaj się produktem i jego użytecznością.
RADA 3: Nie tylko produkt jest głównym wyznacznikiem sukcesu. Obsługa klienta również pozwala się wybić z tłumu konkurencji.
RADA 4: Angażuj się w bezpośrednią obsługę klienta, poznajesz w ten sposób podstawowe problemy z jakimi zmagają się Twoi klienci i jak wykorzystują Twoje narzędzie.
RADA 5: Ekscytujące i nowe momenty w życiu Twojego projektu pomagają utrzymać motywację i unikać wypalenia.
RADA 6: Regularnie weryfikuj proces zakupu, aby być pewnym że produkt działa i co można jeszcze usprawnić dla potencjalnego klienta (kreacje, proces płatności, treści, itd.)
RADA 7: Staraj się być konkretny w tym co robisz i nie trać zbędnego czasu.
RADA 8: Praca jest moim hobby, a to pozwala mi pracować nie tylko w biurze, ale także „mobilnie” np. w trakcie zakupów czy siedząc na plaży.
RADA 9: Uderzaj do klientów samodzielnie. Sprzedaż w początkowej fazie powinna być jak najmniej zautomatyzowaną rzeczą w firmie. Nikt nie jest w stanie lepiej zainteresować produktem niż Ty sam.
Kontakt z Michałem:
– facebook.com/michalsadowski
Dzięki za wysłuchanie podcastu i lekturę notatek. Zapraszamy ponownie 24 maja na rozmowę z Bartoszem Idzikowskim, z którym porozmawiamy o projekcie LockMe.
Jeśli chcesz otrzymywać informacje o kolejnych odcinkach na bieżąco, zostaw nam swój e-mail. Obiecujemy, że nie wyślemy żadnego spamu, dbamy o Twoją prywatność i Twoje dane.
Email marketing software powered by FreshMail