Fundacja Galion

PWPM #011 Poradnik skippera #2


Listen Later

Poradnik skippera, czyli jak przygotować się do poprowadzenia własnego rejsu morskiego?
https://youtu.be/LLVze-2tPVw

Ponieważ temat jest bardzo szeroki cykl podzieliłem na 8 odcinków:

  1. Co zabrać oprócz rzeczy podstawowych?
  2. Teoretyczne przygotowanie do rejsu
  3. Praktycznie – przejęcie jachtu #1
  4. Praktycznie – przejęcie jachtu #2
  5. Zakupy przedrejsowe
  6. Dopilnować sztauowania
  7. Pogadanka na temat zasad na jachcie
  8. Pogadanka na temat zasad na jachcie cz. 2
  9. Przeprowadzić szkolenie

Każdy z bloków omawiam szczegółowo według wcześniej przygotowanej listy. Listę tę sporządziłem w oparciu o własne wieloletnie doświadczenie kapitana, skippera i organizatora rejsów.

Co w tym odcinku?

Drugi odcinek poświęciłem kwestiom teoretycznego przygotowania się do poprowadzenia samodzielnie rejsu.

Zakładamy, że do rejsu jest jeszcze sporo czasu – powiedzmy kilka miesięcy. Mamy zatem czas dokładnie przemyśleć i zaplanować niektóre kwestie.

Skupimy się zatem między innymi na opracowaniu wariantów tras – tych, które chcieli byśmy zrealizować i tych awaryjnych. Dla czego mieli byśmy nie zrealizować założonej trasy? Dowiecie się w tym odcinku.

Spróbujemy rozeznać się w akwenie, po którym chcemy pływać. Zebrać informacje na jego temat, dopilnować żeby armator dostarczył nam niezbędnych pomocy. Jakich? Oglądajcie, słuchajcie

Opowiem również o roli oficerów i zaproponuję podział załogi na wachty. Kiedy i jak na wachty dzielić? Odpowiedź w tym właśnie odcinku

Zapraszam!


Kolejny odcinek

poświęcony będzie praktyce, czyli przejęciu jachtu

Poniżej zamieszczam transkrypt odcinka. Forma wciąż nie idealna, ale przygotowujemy się do redagowania transkryptu na bardziej „ludzki język”.

Cześć. Witam i zapraszam Was na drugi odcinek z cyklu jak

„Jak przygotować się do samodzielnego rejsu morskiego”.

W poprzednim odcinku mówiliśmy o kwestiach: co oprócz

podstawowych rzeczy zabrać ze sobą na jacht, czyli co skipper powinien mieć ze
sobą, żeby podczas rejsu, mówiąc prozaicznie, nie zginąć i żeby go jakaś
niespodziewana sytuacja nie zaskoczyła.

O czym tym razem?

Tym razem zajmiemy się kwestią teoretycznego przygotowania

do rejsu. Rejs planujecie zdecydowanie wcześniej, dlatego też warto się do niego
teoretycznie przygotować. Na ten temat będziemy dzisiaj mówili. Zapraszam

Newsletter dobra
rzecz

Przypomnę, że wszystkie punkty, o których będziemy mówili

podczas dzisiejszego nagrania będą dla was dostępne po zapisaniu się na newsletter.
Wszyscy nasi subskrybenci otrzymują w formie elektronicznej dokument, który
zawiera wszystkie omawiane punkty. Zatem nie ma konieczności robienia notatek.
Po zapisaniu się do newsletteru punkty te będą dla Was dostępne. Zapraszam!
Startujemy!

Teoretyczne
przygotowanie do rejsu

Rejs planujemy ze znacznym wyprzedzeniem. Z jakiego powodu?

A no z takiego, że po pierwsze musimy pozbierać załogę, po drugie musimy
znaleźć jacht. A jeszcze wcześniej tak naprawdę akwen po którym chcemy pływać. Na
tym akwenie znaleźć konkretny jacht, pozbierać od ludzi zaliczki, wpłacić na
jacht zaliczki, i tak dalej i tak dalej.

Bardzo trudnym jest zorganizowanie rejsu last minute. Żeby

się to udało musiałaby zaistnieć np. taka sytuacja, że nagle zbierze się Wam
komplet załogi. Po prostu. Dodatkowo w tym momencie będzie akurat dostępny jakiś
jacht i uda Wam się taki jacht wyczarterować.

Największy problem jest
z załogą

Niestety. Czynnik ludzki. Jeśli zbieracie chętnych, to na

początku tych chętnych jest mnóstwo. Wszyscy Wasi znajomi chcą na Wasz rejs
płynąć. Kiedy zaczyna się problem? Kiedy przychodzi do płacenia zaliczki.
Dlatego też warto się uczulić na to, że do momentu kiedy nie będziecie
mieli  na koncie wpłaty od danego
załoganta to on dla Was nie istnieje jako potencjalny załogant.

Dopiero w momencie kiedy wpadną pierwsze pieniądze od danego

załoganta to Wy go możecie traktować jako osobę pewną dla której można zarezerwować
miejsce. No niestety, brutalna prawda ale tak jest. Ja już się przejechałem
kilka razy na tym, że 100 procentowych deklaracji miałem sporo ale okazywało
się, że gdy przychodziło co do czego to: „no wiesz Mateusz, sorry, taka
sytuacja losowa, tak wyszło, nie mogę, bo tamto bo siamto”. Nie. Dopóki
faktycznie nie ma wpływu na konto to wszystko może się zdarzyć czyli na
przykład taki załogant może nam uciec. Stąd też warto, żeby te osoby były pewne
i potwierdzone również zostały.

Od czego zacząć
teoretyczne przygotowanie rejsu?

Ok. Doszliśmy do tego, że mamy czas na przygotowanie rejsu.

Od czego zacząć? Przede wszystkim jeśli mamy możliwość opracujemy kilka
wariantów trasy w zależności od kilku czynników.

Oczekiwania załogi
wpływają na wybór jachtu

Wiemy skąd chcemy płynąć. Załóżmy, że organizujemy rejs po Chorwacji.

Możemy wyczarterować jacht z wielu miejsc. No i załóżmy, że zbiera nam się
ekipa która nie ma preferencji co do tego gdzie i skąd będziemy startować.
Fajnie, mamy całą bazę czarterową Chorwacji do dyspozycji. Szukamy jachtu i
załóżmy, że nam wyszło, że najlepszą ofertę na jacht z taką ilością osób jaką
będziemy mieli na jachcie otrzymujemy w Trogirze. Wybraliśmy jakiś jacht. I
teraz: jak dobrać jacht do załogi?

Tutaj się pojawiają preferencje załogi. A preferencje załogi

będą rzutowały nam nie tylko na jachcie ale i na całym charakterze rejsu. O co
chodzi? Jeśli mamy ludzi, którzy szukają komfortu, luksusu no to wiadomo, ze
nie zamkniemy ich w jachcie dwudziestoletnim, który ma co prawda fantastyczne
właściwości nautyczne i jest bardzo dzielny, radzi sobie ze sztormami, jest
bardzo fajny pod kątem żeglarstwa tradycyjnego, ale nie ma kostkarki, nie ma
lodówki, nie ma prysznica i tego typu rzeczy.

Tacy ludzie nie będą zadowoleni z tego rejsu bo oni po

prostu nie tego oczekują. Oni szukają czegoś innego. Dla takich osób, którzy
szukają komfortu bierzemy jachty nowe, bierzemy jachty wygodne, bierzemy jachty
dobrze wyglądające bo to też jest ważne i dopiero takie jachty będą się
spotykały z aprobatą naszych załogantów.

Oczekiwania załogi
wpływają na wybór charakteru rejsu

Do tego dostosujemy trasę rejsu. Jeśli są to osoby które

szukają luksusu i wygody to ich nie będą interesowały dwudobowe przeloty w
deszczu na przykład. Ich będzie interesowało przede wszystkim zwiedzanie,
dlatego też określamy trasę pod kątem przelotów niedługich. Może być przeskok
jakiś pięcio, ośmio godzinny w ciągu dnia: to już jest naprawdę dużo dla osób,
które nie szukają mocnych żeglarskich wrażeń. I po tych maksymalnie ośmiu
godzinach wpływamy do kolejnego portu.

Czyli patrzymy na mapę i organizujemy, planujemy trasę tak,

aby dostosować się do tych właśnie preferencji załogantów.

Zjedzą nas (skipperów) jeśli obiecacie, że dopłyniecie do Gibraltaru, a uda się tylko na Hel!

Dlaczego kilka wariantów tras powinniśmy opracować? A no

dlatego, że z wiatrem może być różnie. I tutaj też ważny tip dla skipperów:
zawsze kiedy oferujecie jakimś ludziom rejs mówcie, że trasa może ulec zmianie
w zależności od pogody. To jest Wasz du*ochron, żebyście w razie czego nie
mieli pretensji od załogi typu: przecież tak było napisane w ofercie! Miała być
taka trasa, więc jak mamy takiej trasy nie zrealizować?! Ja to podpisałem, ja
się na to pisałem i na to się deklarowałem!

Bardzo ważne jest abyśmy uprzedzili ludzi, że trasa może

ulec zmianie w zależności od warunków atmosferycznych i to kapitan, to skipper
podejmuje decyzję o zmianie trasy. To jest bardzo ważne bo to Was będzie
chroniło.

Meteo, meteo i
jeszcze raz meteo!

Trasy uzależniamy również od prognozy pogody. Już w momencie

gdy jesteśmy przed rejsem, tydzień czy nawet dzień przed, jesteśmy już w porcie
z którego chcemy wychodzić, nawet w tym momencie może ulec zmianie nasza trasa.
Dlatego warto mieć przygotowanych kilka wariantów trasy.

Jeśli np. okaże się, że wypływając z Trogiru będzie nam walił cały czas południowy wiatr i on nie chce się odwracać no to nie ma sensu się daleko zapuszczać na południe, bo może się okazać, ze będziemy mieli problem żeby dopłynąć do jakiegoś celu, który sobie ustaliliśmy.

Tym bardziej nie ma sensu uciekać na północ bo potem z północy

będziemy mieli problem, żeby wrócić, żeby zdążyć na czas oddać jacht. To jest ważna
rzecz, którą trzeba wziąć pod rozwagę zawsze.

Osobiście lubię podejście tego typu, i przeważnie to

podejście stosuje, że na początku rejsu płynę jak najdalej, do najdalszego
portu jaki miałem w planie i potem wracając już na spokojnie wpływam do portów
pobocznych, które gdzieś tam miałem w planie w okolicy. Po to, żeby na
spokojnie zdążyć, żeby nie mieć problemów z gonitwą, że nie oddamy jachtu w
terminie i będziemy musieli płacić karę bądź ludzie się spóźnią na samolot, do
pracy i tak dalej i tak dalej. Będą pretensje i będzie nieprzyjemnie.

Także planowanie trasy, kilka wariantów trasy jest bardzo

istotne.

Dobry skipper i drzwi
od hangaru poprowadzi, ale…

Powinniśmy wziąć również pod uwagę właściwości nautyczne

jachtu. Czyli z jakimi prędkościami dany jacht potrafi pływać. Jeden będzie
pływał bajdewindem ostro i pięć węzłów dla niego przy sześciu w skali Beauforta
nie jest problemem. Dla takiego jachtu możemy liczyć trochę bardziej ambitne
trasy. Inny jacht z kolei będzie pływał półwiatrami, ostro na wiatr nie będzie
chciał chodzić w ogóle, będzie miał bardzo wysoką burtę przez co będzie go
mocno zwiewało, na przykład. Taki jacht raczej nie będzie nam pływał ostro na
wiatr, nie uda nam się dopłynąć do odległych nawietrznych portów. Trzeba to
również wziąć pod uwagę podczas planowania trasy.

Góra, dół i boki

Możliwości techniczne jachtu: tu są bardzo ważne kwestie jeśli chodzi o wchodzenie do konkretnych portów. Musimy znać przed wypłynięciem zanurzenie jachtu, do jak głębokich portów możemy tym jachtem wchodzić, żeby po prostu się nie okazało, że siądziemy na mieliźnie przy wejściu do portu. Istnieje takie ryzyko jeśli nie będziemy na to uważali.

Wysokość masztu również jest ważna pływając np. po Chorwacji.

Żebyśmy nie zahaczyli jachtem o jakiś most pod którym będziemy przepływać
jeżeli taką trasę sobie wymyśliliśmy musimy wziąć pod uwagę również tan
parametr.

Długość, szerokość jachtu. To również kwestia istotna. Zdarzają

się czasem bardzo wąskie wejścia do marin. Również na przykład boksy, Y-bomy, mooringi
mogą być tak rozstawione, że długim jachtem do mariny po prostu nie wejdziemy. Dlatego
też musi by to brać pod uwagę, musimy zwracać na to uwagę.

Tyle jeśli chodzi o warianty tras i opracowywanie wariantów

tras.

Locja

Druga kwestia czyli locja. Locja jest kolejnym, bardzo

ważnym punktem z teoretycznego przygotowania się do rejsu. Jest to istotne
szczególnie dla skipperów którzy chcą po raz pierwszy pływać na nie znanym im
akwenie.

Załóżmy, że wymyśliłem sobie, że chce popływać po Balearach

ale Nie byłem tam nigdy, nie znam tych portów, nie znam tych akwenów. Warto się
zorientować w takim razie jaka jest locja danego akwenu. Locja czyli po prostu
opis, w jaki sposób żeglować do określonych portów, po określonych miejscach.

Nie tylko tradycyjne
książeczki

Pierwszym naszym źródłem informacji wg mnie powinny być po

prostu mapy Google’owe, tudzież Google Earth czyli mapy, które pokazują rzut
satelitarny danego akwenu. Będziemy znali linię brzegową mniej więcej, będziemy
mniej więcej znali głębokości w okolicy, będziemy mniej więcej wiedzieli gdzie
są jakie mariny, gdzie są jakie porty, gdzie będzie można stanąć. Bardzo dużo
informacji z takich map jesteśmy w stanie wczytać.

Są oczywiście dostępne papierowe wersje locji, które polecam. Również odsyłam do takich locji jak np.: na Bałtyk powstało bardzo dużo locji. Opisany został każdy port Bałtyku, pod względem głębokości wejścia, ilości miejsc postojowych, zaplecza chociażby sanitarnego w portach, zaplecza elektrycznego w portach, czyli czy możemy się podładować czy nie i tak dalej i tak dalej.

Są całe almanachy danych akwenów, danych obszarów, które obfitują nie tylko w informacje odnośnie infrastruktury ale na przykład odnośnie pływów, odnośnie wiatrów zmiennych tudzież stałych. Warto w coś takiego się zaopatrzyć wiedząc na jakim akwenie będziemy pływali. Nie zaskoczy nas wtedy nic tak na prawdę. Wczytując się w locję uzyskujemy spokój ducha, iż nie zaskoczą nas jakieś nieprzewidziane sytuacje.

Armator ma pewne
obowiązki wobec nas

Przed rejsem należy dopilnować armatora o komplet map na dany akwen. Armator ma obowiązek nam dostarczyć na ten jacht mapy papierowe akwenu po którym chcemy pływać, natomiast nie zawsze będzie o tym pamiętał. Dlatego w naszym interesie jest dopilnować armatora, powiedzieć mu: chcemy płynąć ze Świnoujścia przez Kanał Kiloński, kawałek możem północnym, wracać cieśninami duńskimi do Świnoujścia z powrotem. Chcemy na ten akwen mapy papierowe i jeśli ma locje to fajnie aby nam na te akweny locje udostępnił. Mapy jak najbardziej oprócz tych elektronicznych papierowe koniecznie być muszą. A Wy jako skipperzy koniecznie musicie chociażby potrafić nanieść pozycje na mapę papierową z samych cyferek, czyli jak odczytacie pozycje z jakiegoś GPSu, telefonu, powinniście tę pozycję nanieść na mapę papierową, wytyczyć kurs i policzyć odległość, która jest do jakiegoś punktu Wam potrzebna. OK

Przed rejsem również należy dopilnować armatora o komplet

banderek. To jest też istotna kwestia ponieważ: wymyśliliście sobie, że w
trakcie tego rejsu zawiniecie do Niemiec, Danii i Szwecji. Powinniście mieć co
najmniej te trzy banderki na pokładzie, żeby je powiesić pod prawym salingiem w
momencie kiedy będziecie wchodzić do konkretnych portów. Ważne, żeby armator
Wam to zagwarantował. Oczywiście możecie mieć swoje banderki, nie ma problemu,
jeśli tylko macie takiego banderki to wtedy macie święty spokój, nie musicie armatora
prosić.

Hmm, utrzyma, czy nie
utrzyma?

Ostatnia rzecz jeśli chodzi o locję. Sprawdzić dno na zaplanowanych kotwicowiskach. Jeśli na przykład rejs ma się odbywać na wodach ciepłych, chociażby po Chorwacji, w wielu miejscach można stanąć w zatoczce, przy jakiejś wysepce, na kotwicy. Tylko warto sprawdzić jakiego typu dno jest na tym kotwicowisku.

W Chorwacji akurat nie ma większego problemu, bo tam dno nie jest szczególnie urozmaicone: albo kamienie i skały, albo piach albo glony. Na dwóch pierwszych, kotwice pługowe będą trzymały się dobrze. Względnie dobrze na piachu. Na glonach akurat nie ma kotwicy, która dobrze by się trzymała. Jeśli na przykład macie podłoże muliste to kotwica pługowa będzie się owszem dobrze trzymała ale może się potem okazać, że ją tam zostawicie, że jej nie wyciągniecie. Podobnie w skałach: jeśli rzucicie sobie kotwicę dunforta, może się okazać, że już jej z tamtej skały nie wyciągniecie. Także to jest, co prawda, kwestia raczej przygotowania przez armatora jachtu na Wasza akwen po którym chcecie pływać, ale warto z armatorem na ten temat podyskutować jeśli są jakiekolwiek anomalie od tego co na pokładzie się obecnie znajduje.

Ok, czyli drugi punkt teoretycznego przygotowania mamy z

głowy.

A ja z kim będę na
wachcie…?

Trzecim punktem na który chciałem zwrócić uwagę jest podział

na wachty.

Jeśli znacie swoją załogę już przede rejsem, wiecie co to są

za ludzie, wiecie jakim doświadczeniem żeglarskim oni dysponują warto podzielić
ich na wachty wcześniej. Dlaczego?

Dlatego, że nie będzie już najmniejszego problemu podczas

wejścia na pokład kto z kim, jaki oficer, kto ma większy staż, kto ma mniejszy
staż, kto ma większe doświadczenie, kto ma mniejsze doświadczenie. Już będzie
wszystko jasne.

Mało tego: przyjedziecie na jacht. Zanim zrobicie pogadankę

i ogólną organizację tego rejsu to już możecie np. drugiego oficera wysłać na
zakupy, chociażby z jakimś załogantem, bo wiecie kto jest tym drugim oficerem.
Już możecie w międzyczasie pierwszego oficera wysłać do kapitanatu portu, żeby
chociażby ściągną prognozę pogody, żeby dopełnił odpowiednich formalności. Już
możecie wysłać trzeciego oficera chociażby do przeglądu silnika, bakist, płynów
eksploatacyjnych, które będą na tym jachcie potrzebne. Dzięki temu zyskujecie
dużo większą wygodę.

Widziałem kiedyś film
„Gniew oceanu”! Wiem już wszystko! Chcę być oficerem!

Co do oficerów myślę, że jest to kwestia oczywista:

dobieracie po stażu odbytym na morzu. Jeśli to są ludzie, którzy pływali to weźcie
pod uwagę: ilość rejsów przebytych, ilość godzin wypływanych, ilość różnych
jachtów, na których pływali, akwenów na których byli. To wszystko ma wpływ, bo
powinniśmy wybrać najbardziej doświadczonych oficerów.

A ja nie chce być
drugim, bo on tylko gotuje

Jakie funkcje który oficer pełni? Powiem o tym tutaj, ale

powiem to również przy okazji pogadanki na jachcie.

Pierwszy oficer jest odpowiedzialny przede wszystkim za nawigację,

za kontakty w portach, za  obsługę UKFki.
Pierwszy oficer również przejmuje razem z Wami jacht, ma wiedzieć, gdzie co na
jachcie się znajduje. Jest to bardzo ważna funkcja, bardzo odpowiedzialna
funkcja. Dlatego na pierwszego oficera wyznacza się najbardziej doświadczonego
spośród załogantów.

Drugi oficer jest oficerem odpowiedzialnym za kambuz. I

tutaj nie chodzi o to, że ten oficer ma gotować posiłki dla wszystkich.
Bynajmniej. Drugi oficer ma wydawać dyspozycje załogantom, tudzież oficerom,
którzy będą mieli akurat wachtę kambuzową. Drugi oficer, co bardzo ważne, ma
wiedzieć gdzie znajdują się poszczególne rzeczy kambuzowe, czyli gdzie znajduje
się jaka część prowiantu: gdzie jest chleb, gdzie woda, gdzie masło. Ma tak
gospodarować prowiantem, który kupiliście na początku rejsu, żeby nie zostało,
ale żeby za dużo nie brakło. To jest funkcja drugiego oficera.

Trzeci oficer, jest to osoba odpowiedzialna za kwestie

techniczne i mechaniczne na jachcie. Zatem trzeci oficer musi wiedzieć gdzie
jest silnik na jachcie. Musi wiedzieć w razie potrzeby jak dolać oleju do
takiego silnika. Musi wiedzieć gdzie, na przykład, znajduje się skrzynka
narzędziowa na jachcie itd. Dlatego gdy już mamy awarię na jachcie, to pierwszą
osobę jaką bierzecie do pomocy jest właśnie trzeci oficer. On powinien wiedzieć
gdzie są narzędzia, jakie te narzędzia zabrać. Ma Wam w danej kwestii pomóc.

Nie tylko staż u
oficerów się liczy

Czyli tutaj przy drugim i trzecim oficerze staż morski nie

jest już aż tak ważny, chociaż też, bo oni również będą prowadzili wachty
nawigacyjne. Ważne są jedna „skille” dodatkowe, czyli ważne jest aby drugi
oficer, nie musi być jakimś zaawansowanym kucharzem, chodzi o to aby był
zorganizowaną osobą, żeby pamiętał w której bakiście która rzecz się mieści. Trzeci
oficer powinien mieć trochę pojęcia mechanicznego, technicznego, majsterkowego,
żeby był w stanie Wam pomóc w razie jakiejś awarii. I tak w większości te wszystkie
awarie spadną na Was bo to Wy jesteście tą osobą, która jak już nikt inny nie
podołał to Wy podołać musicie. Bo tym jesteście właśnie na jachcie, no ale
warto mieć jakiekolwiek zaplecze, warto mieć pomoc z jakiejkolwiek strony.

Epilog

Ok. jeśli chodzi o drugi odcinek i drugi blok tematyczny o którym chciałem porozmawiać odnośnie przygotowania do rejsu to wszystko co miałem do powiedzenia. Gdybym coś pominą, gdyby wydawało się Wam że coś można dodać, dopisać: napiszcie w komentarzach. Jeśli się podobało: subskrybujcie, lajkujcie dawajcie komentarzem na stronie powachciepodmasztem.pl.

Dodam jeszcze to, co na początku. Newsletter. Po zapisaniu

się wszystkie punkty, o których mówiliśmy będą dostępne dla subskrybenta. Zatem
zachęcam i

Tak stoimy!

Aby otrzymywać powiadomienia o wszystkich informacjach związanych z Fundacją Galion dopisz się do newslettera.

Powiadomienia wszystkich filmach otrzymasz gdy zasubskrybujesz nasz kanał oraz klikniesz dzwoneczek wybierając wszystkie.

Możesz również wesprzeć nasze działania poprzez dotację dla Fundacji Galion

...more
View all episodesView all episodes
Download on the App Store

Fundacja GalionBy Fundacja Galion