Wyglądało to na całkiem normalne życie. Jednak z latami okazywało się, że coś idzie nie tak. Bardzo nie taaaak. W końcu doszedłem do punktu bez wyjścia, bez nadziei, bez chęci do życia. I wtedy z miejsca pustki i kompletnej ciemności zawołałem do Boga "Nie wierze w Ciebie!! To co o Tobie słyszałem to jedna wielka ściema!!!" I była to prawda...