Miała 18 lat gdy Bob Dylan pierwszy raz zaśpiewał tę piosenkę. Miała 46 lat gdy zdecydowała się wydać swoją wersję na płycie (1994). Nikt nie potrafił odmówić Stevie Nicks, a wszyscy garnęli się pomagać w solowych nagraniach. Dlatego mamy tu i gitarę samego Dylana, i wiolonczelę Bernie Leadona (The Eagles), a nagrywał słynny Thom Panunzio.
(Z pomocą Wioletty Bar)