26. Znów mi się śnisz, dalekie miasto, obracasz się jak pierścień na złocistych wzgórzach. Zostało siedem dni. Ścieżki, które do tej pory wiły się i przecinały, splątują się dziś w jedną piaszczystą drogę: ktoś opisał ją wieki temu na stronach Księgi. Jezus siada na grzbiecie szarej oślicy i rusza w kierunku bramy, a my wycinamy długie paski z bibułek, zwijamy je w kwiaty, przywiązujemy do gałązek, żeby przecisnąć się wśród tłumu, zobaczyć jak nadjeżdża, przez jedną krótką chwilę poczuć na sobie Jego spojrzenie.