17. „Feri”, dziewczyna przerywa piosenkę i szepcze jego imię, a on długimi palcami, długimi, bladymi palcami, rozczesuje jej włosy w szeroką pięciolinię. Pięciolinia zamienia się w drogę, w polną ścieżkę, w kamienisty gościniec, w chodnik wielkiego miasta. Mógłby nią iść każdy, ale dzisiaj staje na niej Faust. Ma na sobie czarny surdut śpiewaka i z góry wygląda jak półnuta. Lakierki stukają niecierpliwie w napięty papier.