2. Magdalena siada w oknie i owija, zamyślona, kosmyk włosów wokół palca, nakłada złote pętle jedna po drugiej, aż dłoń sięgnie czoła, wysuwa wtedy palec, a strumień włosów opada jej na szyję w spiralnych zwojach. Tak właśnie wyglądała rzeka w tamten upalny poranek, kiedy spojrzał na nią Bóg: jak kosmyk kręconych włosów.