6. Przed nim rozciągała się nicość, bezgraniczna, bezgłośna nicość. Ruszył w nią. Chciał wejść na mgnienie, na jedno uderzenie serca, w każdą pustynię czasu, od nagłej samotności pierwszego człowieka, po zimną noc Twoich zmęczonych oczu. Jeszcze o tym nie wie, ale zajmie Mu to czterdzieści dni i czterdzieści nocy.