13. Oczy zachodzą Mu ciemnymi plamami, i właśnie wtedy, mówi Babcia, właśnie wtedy, kiedy myśli, że nie da już rady się podnieść, widzi przed sobą drzewo. Jabłoń. Już kiedyś dotykał jej gałęzi, podrzucał w górę jej owoce. Poznaje sęk w kształcie baranka, i dziuplę, w której lęgły się ptaki, i chłodny cień. Przypomina sobie, jak w sennym widzeniu, lata dzieciństwa w szczęśliwym ogrodzie, w spokojnej kołysce świata. Jabłoń pochyla się nad Nim. Pośród liści rumienią się dojrzałe jabłka, ich skórka błyszczy, napina się, pulsuje gęstym sokiem. Jezus wie, że wystarczy jeden kęs, żeby ugasić głód, i pragnienie, i piekące rany samotności.