28. Są tacy, którzy twierdzą, że nigdy nie istniała, a przecież między dwoma pniami suszyło się prześcieradło, czyjeś dłonie musiały je tam rozwiesić. Wiatr wyginał je w żagiel, w namiot, w wyschnięte wzgórze. Weronika widziała te cuda, ale kiedy słońce dosuszyło ostatnie krople wody, zdjęła płótno bez wahania, zwinęła i ruszyła w kierunku domu.