Chodzi o zmaganie się ze słowem Bożym – księgą, która przecież nie spadła z nieba, a ja ją pochwyciłem i muszę się teraz zastanawiać, skąd jej autorytet, znaczenie i jakie są jej możliwości. Raczej powinienem się jakby stopić z takim strumieniem tradycji Kościoła, milionów ludzi, którzy przyjęli chrzest, przyjęli zbawienie w Chrystusie, czytali słowo Boże, nawracali się pod jego wpływem. Oto wraz z tym Kościołem, który jest w chwale i tu na ziemi, chcę czytać to słowo Boże i najlepiej je rozumieć dla mnie i mojego życia