Dostałam maila, który stał się tekstem na blog w ramach akcji #niepłodnośćmojasiła. Temat przewodni to: Kiedy faktycznie należy zacząć starania metodami wspomaganego rozrodu?
Gosia podała powód do dyskusji o tym, że lekarze w zasadzie nie szukają przyczyn niepłodności, nie zwracają uwag na stres w życiu pary starającej się o dziecko, nie mówią w gabinecie o konieczności wprowadzenia zdrowego stylu życia, tylko… w razie złych wyników kierują na in vitro.
Czy to jest słuszne podejście?
Oczywiście są sytuacje, kiedy in vitro jest wybawieniem i ostatnią szansą na rodzicielstwo.
Jednak czy nie przechodzimy tej procedury zbyt pochopnie, nie wykorzystując innych sposobów poprawy swojej płodności?
Przeczytaj tekst na blogu TUTAJ