- Nad debiutanckim krążkiem pracowałam trochę ponad trzy lata. 21 kwietnia ukazał się mój album "Daria ze Śląska tu była". Od tego czasu minęły prawie 2 miesiące, obeszłam trochę miejsc, zagrałam kilka koncertów, ale jeszcze nie czuję do końca, że ta płyta "wyleciała". To cały czas się dzieje - opowiada Daria Ryczek-Zając. W swoich drobiazgowych tekstach artystka przygląda się emocjom, nostalgicznym winietom i małym, ale ważnym momentom z własnego życia. - Dużo biorę z rapu, podoba mi się ten storytelling, który czasami rozwala mi głowę - przyznaje gość Czwórki. - Zachwycam się punchami, rozwiązaniami w strukturach wersów. Słucham Pezeta, Sokoła, Łony i Fisza. O swoich piosenkach często słyszę, że są jak rzut z lotu ptaka. Ja lubię myśleć, że to hip-hopowe reportaże.